piątek, 6 kwietnia 2018

Czy teoria „Chemtrails” - Trucie ludzi substancjami zrzucanymi z samolotów to bzdury?

Ostatni modne stały się katastroficzne teorie o celowym truciu ludzi przez substancje zrzucane z samolotów i jako dowód pokazują zdjęcia dziwnych smug w atmosferze. Możliwe że określenie Chemtrails - dotyczy badania regulacji klimatu na pewnym obszarze prowadzone przez uczonych z USA. Zamiast ograniczeń emisji gazów, jak zakładał projekt z Kyoto, tworzona ma być przy pomocy rozpylonych w atmosferze na wysokości 6.000m tlenków aluminium i soli baru warstwa odprowadzająca – na wskutek zachodzących w niej skomplikowanych procesów przemiany – z jednej strony promieniowanie cieplne odbite od ziemi w przestrzeń kosmiczną, z drugiej załamująca i odbijająca jak lustro padające światło słoneczne. Skomplikowane symulacje komputerowe przeprowadzone w Lawrence Livermore National Laboratory miały wykazać, że rezultatem może być ograniczenie nagrzewania się ziemi do 85%, co pozwoliłoby nawet na podwojenie emisji dwutlenku węgla w następnych 50-ciu latach… Wynalazek bazuje na tzw. “Welsbach”-patencie z 1991 r., przedstawiony w maju 2000 r. na International Panel on Climate Change (ICPPC) zrzeszającym setki naukowców z całego świata i patronowanym przez UNO, spotkał się z pozytywnym przyjęciem. Czy jest jednak możliwe trucie ludzi przez zrzucanie z samolotów substancji toksycznych?
Opinie specjalistów: Warto pamiętać, że niebo nad nami poprzecinane smugami kondensacyjnymi oznaczało by skażenie głównie górnych warstw atmosfery, gdyż są to substancje bardzo lotne. A jeśli nawet założyć, że część z nich opadnie na ziemię silnie rozcieńczone i to stanie się to dziesiątki tysięcy kilometrów od miejsca zrzutu.  Aby mieć jakąkolwiek gwarancję, że substancja rozpylana doleci do ziemi nad terenem przelotu, należy to robić na wysokości do… 30 metrów! Wszelkie próby rozpylania powyżej 100 metrów tracą sens, gdyż od tej wysokości występują zarówno silne prądy wstępujące, jak i znoszące. Substancja powinna być także rozpylana z samolotu lecącego z możliwie najmniejszą prędkością,
Zastanówmy się nad potęgą przyrody w wyrzucanie w atmosferę rożnych pyłów, trujących gazów.
Erupcje wulkanów wyrzucają w atmosferę wielokrotnie więcej pyłów niż są możliwości całej ludzkości. Przykład dwóch wulkanów o rożnej sile erupcji.
Wybuch wulkanu Tambora (Indonezja), 1815 rok: VEI=7, w powietrze wyrzucone zostało 140 mld ton pyłów i skał. Skutki tej erupcji były odczuwalne na całym globie; rok 1816 był „rokiem bez lata”: mrozy odnotowano wówczas w Stanach Zjednoczonych nawet w czerwcu; chłody spowodowały katastrofę również w Europie, prowadząc do największego głodu na tym kontynencie w XIX wieku, a być może także do epidemii. Wulkan 2. Pinatubo (Filipiny), 1991 rok: VEI=6, pył wulkaniczny został wyrzucony na wysokość 34 kilometrów i opadł nawet na kontynencie azjatyckim, w Wietnamie; pył unosił się też w atmosferze, zmniejszając dostęp promieniowania słonecznego i powodując w ciągu kolejnych dwóch lat obniżenie globalnych temperatur o 0,5 stopnia C .
Skala eksplozywności.
VEI
Typy erupcji
Opis erupcji
Wysokość
słupa
popiołów
Objętość
wyrzuconych
materiałów
Częstość[potrzebny przypis]
Przykład
Liczba
wystąpień*
0
hawajska
nieeksplozywna
<100 m
<10 tys. m³
codziennie
Mauna Loa
wiele
1
hawajska/strombolijska
łagodna
100-1000 m
10-100 tys. m³
codziennie
Stromboli
wiele
2
strombolijska/wulkaniańska
eksplozywna
1-5 km
0,1–1 mln m³
cotygodniowo
Galeras (1993)
3631
3
wulkaniańska/pliniańska
eksplozywna
3-15 km
1–10 mln m³
corocznie
Nevado del Ruiz (1985)
924
4
wulkaniańska/pliniańska
kataklizm
10-25 km
10-100 mln m³
≥ 10 lat
Soufrière Hills (1995)
307
5
pliniańska/ultrapliniańska
kataklizm
>25 km
1–10 km³
≥ 50 lat
St. Helens (1980)
106
6
pliniańska/ultrapliniańska
kataklizm
>25 km
10–100 km³
≥ 100 lat
Pinatubo (1991)
46
7
pliniańska/ultrapliniańska
kataklizm
>25 km
>100 km³
≥ 1000 lat
Tambora (1815)
4
8
ultrapliniańska
kataklizm
>25 km
>1000 km³
≥ 10 000 lat
Yellowstone (2,1 mln, 1,3 mln i 640 tys. lat temu)
0




Smugi które widzimy za samolotami to smugi kondensacyjne. Smuga kondensacyjna – zbudowana z kryształków lodu chmura typu cirrus, powstająca najczęściej za samolotem odrzutowym lecącym w górnej troposferze i dolnej stratosferze, zazwyczaj na wysokości między 8 a 15 km nad ziemią. Może utrzymywać się nawet kilka dni. Wystąpić może także za samolotem o napędzie śmigłowym, jeśli tylko zaistnieją ku temu odpowiednie warunki. Chmura powstaje poprzez skroplenie pary wodnej utrzymującej się w powietrzu w stanie przechłodzonym na wysokości kilku kilometrów nad ziemią. Dzięki aerozolowi, jakim są spaliny, których drobiny stanowią jądra kondensacji, para wodna wytrąca się w postaci kropelek, po czym natychmiast zamarza. Do kondensacji pary potrzebna jest jednak obecność jąder kondensacji, czyli zawieszonych w powietrzu stałych lub ciekłych cząstek, na których mogłyby się tworzyć zaczątki kropel wody. W czystym środowisku pozbawionym tego typu materii zjawisko kondensacji nie może zajść. Występuje wówczas zjawisko przechłodzenia. Gdy tylko pojawia się aerozol, w tym przypadku spaliny samolotu, para wodna błyskawicznie skrapla się i natychmiast zamarza w postaci drobnych kryształków lodu, tworząc chmurę pierzastą. Pełne dane - https://pl.wikipedia.org/wiki/Smuga_kondensacyjna.
Opinie o trucie ludzi jet też nielogiczne bo to tak jakby hodowca podtruwał swoje zwierzęta.

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Czy ludzkość może modyfikować klimat globalny.

Protokół z Kioto z 1997 stwierdza, że nadchodzi globalne ocieplenie które jest spowodowana wzrostem stężenia gazów cieplarnianych w atmosferze w wyniku działalności człowieka. Działającego w Unii Europejskiej ETS - systemu handlu emisjami spalin, który pochłonął do tej pory astronomiczną kwotę 287 miliardów dolarów a opublikowane raporty nie pozostawiły złudzeń, że w najmniejszym nawet stopniu nie przyczynił się on do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Nic nie pomogło w odkłamaniu kwestii globalnego ocieplenia. „Globalne Ocieplenie” które jest pretekstem do stosowania geoinżynierii, nie zostało nigdy naukowo udowodnione i jest największych oszustwem w historii świata, jest to olbrzymia machina propagandowa służąca bankowo-korporacyjnej żydowskiej elicie władzy (cabal elite z ang.) do zarabiania gigantycznych pieniędzy i budowy struktur globalnego rządu, według zaleceń w programie ONZ o nazwie Agenda 21, program został ratyfikowanym przez kraje członkowskie w latach 90-tych. Zamiast ograniczeń emisji gazów, jak zakładał projekt z Kyoto, tworzona ma być przy pomocy rozpylonych w atmosferze na wysokości 6.000m tlenków aluminium i soli baru warstwa odprowadzająca – na wskutek zachodzących w niej skomplikowanych procesów przemiany – z jednej strony promieniowanie cieplne odbite od ziemi w przestrzeń kosmiczną, z drugiej załamująca i odbijająca jak lustro padające światło słoneczne. Skomplikowane symulacje komputerowe przeprowadzone w Lawrence Livermore National Laboratory miały wykazać, że rezultatem może być ograniczenie nagrzewania się ziemi do 85%, co pozwoliłoby nawet na podwojenie emisji dwutlenku węgla w następnych 50-ciu latach… Wynalazek bazuje na tzw. “Welsbach”-patencie z 1991 r., przedstawiony w maju 2000 r. na International Panel on Climate Change (ICPPC) zrzeszającym setki naukowców z całego świata i patronowanym przez UNO. . Obserwowane w ostatnich dziesięcioleciach cofanie się lodowców Antarktydy, chociaż bardzo dramatyczne, miało miejsce już w przeszłości. Zdaniem profesora Erica Steiga z University of Washington, zjawiska tego nie można jednoznacznie przypisać powodowanemu przez człowieka ociepleniu klimatu. Co więcej, uczeni stwierdzili, że do podobnego topnienia dochodziło też w latach 40. XX wieku i latach 30. XIX wieku. Jeśli cofnęlibyśmy się w czasie i przyjrzeli Antarktyce z lat 40. XX wieku i 30. XIX wieku stwierdzilibyśmy, że regionalny klimat przypomina ten dzisiejszy. Steig wraz z Qinghua Dingiem przebadali rdzenie lodowe i stwierdzili, że większość ocieplenia badanego obszaru Antarktyki, które miało miejsce w latach 90. ubiegłego wieku, było spowodowane wystąpieniem El Niño. Podczas El Niño pasaty słabną nad środkowym i zachodnim Pacyfikiem. Powoduje to zahamowanie upwellingu, czyli podnoszenia się chłodnych wód głębinowych we wschodniej części oceanu, a tym samym wzrost temperatury wód powierzchniowych oceanu i wilgotności powietrza w rejonie zachodniego wybrzeża Ameryki Południowej. Jednocześnie obniża się temperatura wody i wilgotność powietrza na zachodnim Pacyfiku. Obserwowane są intensywne, często katastrofalne opady w Andach, przy jednoczesnym zmniejszeniu opadów nad Azją południowo-wschodnią i północną Australią, co skutkuje suszami w tych rejonach. El Niño choć obserwowany głównie na Pacyfiku, ma prawdopodobnie wpływ na całą Ziemię, ponieważ masy ciepłej i zimnej wody krążą po całym wszechoceanie. Jeśli ich kierunek zmieni się w jednym miejscu, zmienia się on wszędzie. Na suchych wybrzeżach Ameryki Południowej występują ulewne deszcze. Z kolei w zwykle wilgotnych rejonach Azji południowo-wschodniej i Australii północnej występują susze. Niektóre hipotezy wiążą pojawianie się El Niño z chłodniejszymi, śnieżnymi zimami w USA, suchszymi, bardziej gorącymi latami we wschodniej części Ameryki Południowej a nawet Europie oraz suszami w Afryce. Trudno powiedzieć, kiedy dokładnie nastąpiła ta istotna zmiana na Ziemi, według danych satelitarnych z końca 2010 roku prąd zatokowy, słynny Golfsztrom przestał istnieć. Skutki dla klimatu mogą być katastrofalne, może nas czekać nowa epoka lodowcowa w Europie. Cały system oceanicznych pływów na Północnym Atlantyku jest kluczowy dla właściwego zarządzania ciepłem na naszej planecie. To dzięki prądowi zatokowemu Irlandia i Anglia nie są skute lodem a kraje skandynawskie nie są za zimne do zamieszkania. To ciepły prąd zatokowy jest kluczowym elementem utrzymującym temperaturowe status quo i chroniącym nas przez nową epoką lodowcową. Nie wierzę że ludzkość może mieć jakikolwiek wpływ na globalny klimat. Ludzka cywilizacja wykorzystuje tylko 0,16% całkowitej energii, jaka jest dostępna na Ziemi. Są natomiast dowody na wpływ aktywności słonecznej (która jest cykliczna), na temperaturę Ziemi. A przecież słońca ludzie nie nauczyli się jeszcze modyfikować. 
              Uzupełnienie.
Czy możemy obecnie udowodnić co wpływa na globalne zmiany klimatu na Ziemi? Są różne teorie niektóre wykluczające się lub uznane za błędne. Ale podobno prawdziwe jest twierdzenie: „ Kiedy naukowiec stwierdza, że ​​coś jest możliwe, jest on prawie na pewno blisko prawdy. Kiedy stwierdza, że ​​coś jest niemożliwe, prawdopodobnie popełnia błąd.” Obecnie chyba nie jesteśmy w stanie określić co jest możliwe a co nie. Wiemy że około 3,2 mln lat temu nasiliły się wahania klimatu – po fali zimna (glacjał) następowało ocieplenie (interglacjał). Strefy podbiegunowe przechodziły cykle zlodowacenia i topnienia, powtarzające się co 40–100 000 lat. (Zlodowacenia trwały od 100 do 300 000 lat, a interglacjały od 15 do 220 000 lat.). Ostatnie zlodowacenie zakończyło się 11700 lat temu. Od tego czasu Ziemia jest w okresie interglacjału, w epoce holocenu (dawniej aluwium). Są dowody na wpływ aktywności słonecznej (która jest cykliczna), na temperaturę Ziemi. Żadne jednak dostępne dane dotyczące temperatury powierzchni oceanów z okresu ostatnich pięciu milionów lat które uczeni przetestował na współczesnych modelach klimatycznych nie potrafi symulować zjawisk, jakie wówczas zachodziły. Pliocen jest bardzo interesujący z punktu widzenia współczesnej klimatologii. Miał on miejsce od 5 do 3 milionów lat temu i jest ostatnim okresem, w którym klimat był cieplejszy, a poziom dwutlenku węgla w atmosferze wyższy niż przed rewolucją przemysłową.
Teoria która starała wyjaśnić te cykle klimatyczne to Cykle Milankovicia” - periodyczne zmiany parametrów orbity ziemskiej, obejmujące ekscentryczność i nachylenie ekliptyki oraz precesję. Opisane przez serbskiego naukowca Milutina Milankovicia są uważane za dominujący mechanizm paleoklimatyczny, gdyż łączny wpływ trzech z nich może w niektórych punktach wpłynąć na zmniejszenie nasłonecznienia o 10% od wartości średniej. Ekscentryczność, nachylenie ekliptyki i precesja orbity Ziemi zmienia się i odpowiada prawdopodobnie za cykle epok lodowcowych z okresem 100 tys. w czwartorzędzie. Teoria Milankovicia zmian klimatu nie jest do końca zgodna z pomiarami.
Może wybuchy wulkanów maja jakiś wpływ na klimat Ziemi. Wybuch superwulkanu zdarza się na Ziemi średnio co 50–100 tysięcy lat. . Superwulkan w Parku Narodowym Yellowstone wybuchał ponad 2 mln lat temu, 1,3 mln lat temu oraz 640 tys. lat temu, dlatego też naukowcy wnioskują, że może on wybuchnąć w najbliższym czasie, tj. w ciągu najbliższych kilku tysięcy lat. Ekosystem zostanie unicestwiony praktycznie na całym, zamieszkałym obszarze Ameryki Północnej. Wobec nadchodzącej zagłady katastrofalna susza w Kalifornii, a nawet niewykluczony wybuch wszystkich reaktorów jądrowych na Ukrainie - okażą się niewinnymi epizodami. Pola Flegrejskie – kaldera superwulkanu o średnicy 13 kilometrów położona w okolicach Neapolu. Do ostatniego wielkiego wybuchu Campi Flegrei doszło około 40 tys. lat temu. W powietrze wyleciało wtedy ok. 300 km³ popiołów i kawałków skał, a ziemia została zalana 200 kilometrami sześciennymi magmy. Szacuje się, że po tym wybuchu Campi Flegrei globalna temperatura spadła o 1–2 °C. Czy taki globalny spadek temperatury może być początkiem epoki lodowcowej?
A może na zmiany klimatyczne Ziemi ma oddziaływanie kosmosu? Słońce leży w odległości około 25 tys. do 28 tys. lat świetlnych od centrum naszej Galaktyki Drogi Mlecznej a prędkość jego ruchu dookoła centrum Galaktyki to około 220 km/s. Pełny obrót, czyli rok galaktyczny trwa 225–250 milionów lat. Położenie Układu Słonecznego w Galaktyce jest prawdopodobnie jednym z czynników warunkujących ewolucję życia na Ziemi, a również może mieć wpływ na klimat i biosferę planety Ziemia.
Groźba zderzenia planetoidy z Ziemią. W głównym pasie planetoid Układu Słonecznego znajduje się od 1,1 do 1,9 milionów planetoid o rozmiarze przekraczającym kilometr. Orbity od 500 do 1000 z nich przecinają się z orbitą ziemską. Istnieje Skala Torino – 10-stopniowa skala, wg której NASA ocenia potencjalne zagrożenie katastrofą kosmiczną, jakie stwarzają rozmaite obiekty nadlatujące w kierunku Ziemi z kosmosu: Przy 10. stopniu siła eksplozji spowoduje globalne zniszczenia i doprowadzi do zmian klimatycznych. Stanowi zagrożenie dla istnienia cywilizacji. Średnia częstotliwość takich zderzeń wynosi raz na 100 000 lat lub rzadziej.
Może to wpływ Nemesis – hipotetyczna gwiazda towarzysząca Słońcu, której istnienie zasugerowano na podstawie regularności w występowaniu masowych wymierań w historii Ziemi. Gwiazda towarzysząca Słońcu mogłaby nie zostać dostrzeżona nawet na początku XXI wieku, jeżeli byłby to chłodny czerwony karzeł lub brązowy karzeł, krążący w odległości od 50 000 do 100 000 au od Słońca, poza granicami Obłoku Oorta.
Kwazary to niezwykle jasne centra galaktyk zasilane przez supermasywne czarne dziury. Wiele z nich emituje olbrzymie ilości materii do macierzystych galaktyk, co odgrywa kluczową rolę w ich ewolucji. Ilość energii emitowanej przez kwazar SDSS J1106+1939 jest co najmniej dwa biliony razy większa niż emisja ze Słońca. To około 100 razy więcej niż cała emisja Drogi Mlecznej - to gigantyczny wypływ.
A może racje ma Newman który w swoim artykule napisał, że wskazując na wzrost temperatur modele ONZ pokazują nieprawdę:
„Nikt nam tego nie mówi, ale przez niemalże dwie ostatnie dekady temperatura na Ziemi nie zmieniła się. A to oznacza, że 95% modeli klimatycznych, które łączyły globalne ocieplenie z emisją CO2 pochodzącego z działalności człowieka, jest błędna. Dlaczego zatem ONZ naciska świat, by ten wydawał miliardy dolarów rocznie na politykę związaną ze zmianą klimatu, której nie ma? Może Christiana Figueres zna odpowiedź?”
Według Newmana ONZ wykorzystuje globalne ocieplenie w celu wprowadzenia centralnej władzy politycznej:


 

piątek, 22 grudnia 2017

Dlaczego tak zacofane organizacyjnie jest lecznictwo (lub może jego cześć )w Polsce.

Raczej spokojny (dla mnie, dla żony pracowity) okres przedświąteczny nastroiły mnie do analizy mojego długotrwałego pobytu, leczenia w Radomskim Szpitalu Specjalistycznym im Dr Tytusa Chałubińskiego na Oddziale Obserwacyjno - Zakaźnym ...Przy wypisie pobytu w dniach 2017-10-11 do 2017-1030 otrzymałem dokumentacje drukowana – stron 5, opinie specjalistów i rentgen uzębienia z dokładnym opisem wykonanych badań a z pobytu w dniach 2017-11-14 dokumentacje drukowaną 4 strony opisu leczenia oraz krążki zapisu badań z urządzenia MR – rezonansu magnetycznego z dnia 2017-11-21 oraz tomografu z dnia 2017-12-01. Uff.. Mam jeszcze skierowania do przychodni specjalistycznej Laryngologicznej oraz Neurologicznej na badania obserwacyjne. Do procesu leczenia i zaangażowania lekarzy i personelu pomocniczego nie mogę mieć zastrzeżeń ani uwag rzeczowych bo nie jestem specem w tej dziedzinę ale razi mnie oparcie całej dokumentacji lekarskiej na dokumentach pisanych, drukowanych czyli na nośnikach papierowych. Jest 21 wiek i większości nowoczesnych krajach stosowane są do tego systemy komputerowe połączone z internetem do przesyłania danych z innymi placówkami. W Polsce podobno ma powstać i być wdrożony taki program. Obecnie Szpital ma swoja stronę WWW - http://www.szpital.radom.pl/rss/wordpress/?page_id=90 ale chyba nie jest jej administratorem bo nie ma poczty e mail. Na portalu społecznościowym Facebook utworzono nawet stronę - https://www.facebook.com/pages/Szpital-Tochtermana-Radom/217043705 – chyba aby tam mogli się użalać niezadowoleni. A jak jest w innych krajach i planowania w Polsce? Już od 1 stycznia 2011 r jest w Polsce ustawa wprowadzająca informatyzacje systemu ochrony zdrowia. Gdyby we wszystkich przychodniach, szpitalach i innych lecznicach była możliwość rejestracji przez Internet, uzyskiwania informacji dotyczących którzy lekarze w danym dniu przyjmują, godziny przyjęć a nawet dla tych zamiejscowych: jak dojechać, gdzie parkingi itp. Ogólne informacje powinny być na stronach WWW które powinny posiadać wszystkie lecznice. Tego systemu jeszcze do tej pory nie wdrożono. Zgodnie ze strategią rozwoju Unii Europejskiej do 2020 roku wszyscy obywatele Unii powinni mieć dostęp do Internetu o szybkości 30 Mb/s lub większej, przy czym połowa z nich do szybkości co najmniej 100 Mb/s. Uff jakie to odlegle i czy realne? Podobno prawdziwe jest twierdzenie: „ Kiedy naukowiec, polityk stwierdza, że ​​coś jest możliwe, jest on prawie na pewno blisko prawdy. Kiedy stwierdza, że ​​coś jest niemożliwe, prawdopodobnie popełnia błąd.” Obecnie chyba nie jesteśmy w stanie określić co jest możliwe w przyszłości. Cyba korzyści z wprowadzeniem komputeryzacji zauważono w szkolnictwie. W krajach nowoczesnych wszystkie podręczniki papierowe zostały zastąpione e-bookami, czyli książkami elektronicznymi. Wszystkie dzieci rozpoczynające naukę - poczynając od szczebla podstawowego - zostały zaopatrzone w tablety, czyli komputery przenośne z ekranem dotykowym. Wyświetlane na nich będą elektroniczne wersje podręczników szkolnych, które zastąpią całkowicie książki papierowe. Są one zapisane w formacie, który przy zachowaniu układu graficznego, tekstowego i formatowania umożliwi odtwarzanie na jak największej liczbie urządzeń przenośnych, takich jak tablety, notebooki, notebooki, iPady, komputery, tablice interaktywne, a nawet zaawansowane smartfony. W ramach programu wszystkie klasy są także usieciowane. Po podłączeniu tabletów uczniów do sieci bezprzewodowej, nauczyciel wyświetla istotne dla lekcji treści w ich podręcznikach, pokazywał ważne akapity, przedstawiał na tablicy interaktywnej grafiki, filmy oraz prezentacje związane z tematem. Estonia to kraj niewielki, ale na tle reszty świata wyraźnie przoduje pod względem innowacyjności i informatyzacji. Tam narodził się Skype, tam można od lat załatwiać sprawy w urzędach, a nawet głosować przez Internet, wreszcie w wieku od lat 7 do 19 uczniowie uczą się tam programowania. A u nas zacofanie i chęć powrotu do średniowiecza do czasów Gutenberga. Mam 79 lata ale kierując się ideą : NO MAN IS SO OLD BUT THAT BE MAY LERN staram się nadążać. Pracując jako konstruktor poznałem komputery – jako użytkownik od tych pierwszych typu Commodore C 64. Ja zakupiłem komputer i podłączyłem do Internetu w roku 2006 abym mógł kontaktować się z córką e mailem i komunikatorem Skype. Mój stary komputer stacjonarny kupiony 21.10.2006 r z procesorem Intel E6300 2x1,86 GHz i jeszcze pod Windows XP został wyrzucony do pojemnika. Ale pamiętam jednak czasy kiedy nie było Windows, wszystko było w DOS i dostęp do programów uzyskiwało się pisząc ścieżkę dostępu. Gdy pojawił się Windows wgrywany z chyba 10 dyskietek 3,5” na nowo kupionych PC – ach to był szczyt postępu. Wystarczyło 2 razy kliknąć w ikonę i wgrywał się program lub żądany zbiór tekstowy. Pierwszy Windows z który się zetknąłem to był Windows 3.1. Był tak niestabilny że często się zawieszał i trzeba było na nowo go wgrywać. A te pierwsze PC – ty miały też prymitywne parametry bo procesory wolne, dysk i RAM o małej pojemności a nie było oczywiście programu Microsoft Office tylko edytor Word i program Excel. Kiedy jeździłem do córki poznawałem kolejne nowsze wersje Windows. Czytam niekiedy komentarze znajomych na Facebook którzy narzekają na kłopoty z internetem, zamieszczaniem wpisów na FB itp. Przypuszczam że niekiedy to wina wolnego internetu lub słabego sprzętu. Ja jestem zwolennikiem dostarczania sygnału kablem i mam umowę z VECTRA na internet 100 MB (obecnie nawet 150 MB) z dekoderem Wi Fi. Dzięki młodym którzy wymienili swój sprzęt na lepszy a ja dostałem ich dotychczasowy i mam Laptop HP Pavilion z procesorem i5 3230 M 2,60 GHz, RAM 4GB, HDD 0,5 T, Windows 10. Po amatorze gier mam stacjonarny komputer z procesorem i7 CPU 860 2,8 GHz – 4 rdzenie, 8 wątków, RAM 8GB, HDD 1TB. Ma Windows 7. Gdy dowiedziałem się na jakiego smoka został ten wymieniony to aż zaparło mi dech. Nowy stacjonarny ma też procesor i7 ale 5930 3,50 GHz, RAM 32 GB DDR4, HDD 3TB + 2x SanDisc SSD 120 GB. Jak ten postęp techniczny w tej dziedzinie idzie szybko do przodu. My doceniamy zalety komputera i internetu i z dwóch naszych emerytur zawsze znajdujemy fundusze na jego utrzymanie.


czwartek, 23 lutego 2017

Podział społeczeństwa, obłudne hasła. Kiedy wróci normalność.

Mamy teraz dziwaczny okres bo partia PiS w demokratycznych wyborach uzyskała władze a opozycja która dawniej rządziła nie uznaje tego faktu. Przez cały czas trwają jakieś protesty nawet blokowanie sejmu oraz skargi do parlamentu UE. Opozycja podobnie jak na Węgrzech rozpoczęła protestowanie na ulicach. Przyjęli zasadę totalnej krytyki rządu i obwinianie go o wszelkie nieprawidłowości jak łamanie demokracji, naruszanie Konstytucji, blokady postanowień Trybunału Konstytucyjnego itp. Te manifestacje były nawet widowiskowe i przyciągały rzesze gapiów którzy zwiększali liczbę protestujących. Byli też tacy protestujący i za pieniądze. Tylu prominentnych polityków opozycji i wspierający ich celebryci, mówili o zagrożeniu demokracji w sytuacji kiedy co tydzień odbywały się ich marsze i manifestacje, podczas których prezentowali między innymi transparenty i hasła nawołujące do fizycznej eliminacji przywódców obecnego obozu rządzącego, a jedyną reakcją policji jest ich pilnowanie aby protestującym nic się nie stało. Obecnie gdy już opozycja wyczerpała chyba arsenał populistycznych haseł rozpoczęła walkę o obronę przyrody, przeciw wycince drzew. A jak to jest w praktyce. Polska jest w europejskiej czołówce, jeśli chodzi o powierzchnię lasów. Zajmują one 29,4 proc. terytorium kraju, rosną na obszarze 9,1 mln ha. Zdecydowana większość to lasy państwowe, z czego prawie 7,6 mln ha zarządzane jest przez Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe. W Polsce lasów wciąż przybywa. Lesistość kraju została zwiększona z 21 proc. w roku 1945 do 29,4 proc. obecnie. Od roku 1995 do 2014 powierzchnia lasów zwiększyła się o 504 tys. ha. Podstawą prac zalesieniowych jest „Krajowy program zwiększania lesistości”, zakładający wzrost lesistości do 30 proc. w 2020 r. i do 33 proc. w 2050 r. Lasy Polski są bogate w rośliny, zwierzęta i grzyby. Lasy rosną w naszym kraju na glebach najsłabszych, głównie z powodu rozwoju rolnictwa w poprzednich wiekach. W polskich lasach systematycznie zwiększa się udział innych gatunków, głównie liściastych. Leśnicy odeszli od monokultur – dostosowują skład gatunkowy drzewostanu do naturalnego dla danego terenu. Dzięki temu w latach 1945-2014 powierzchnia drzewostanów liściastych na terenach PGL LP wzrosła z 13 do ponad 28,2 proc. Dziwne że ci protestujący przeciwko wycince nigdy nie brali udział w nowych nasadzeniach lub choć w akcjach postulujących powstanie nowych parków lub innych placów zieleni we wlanym mieście. Oni umieją tylko krzyczeć protestować ale do konkretnej roboty nie nadają się bo to jest uciążliwe. Ja od młodości byłem wdrożony w akcje nasadzeń. Już w szkole podstawowej z rówieśnikami sadziliśmy drzewka na piaskach w dzielnicy Firlej w Radomiu. Gdy szwagier obsadzał drzewami owocowymi swoją ponad 0,5 ha działkę od wczesnego ranka do późnego wieczoru brałem w tym udział. Swoja działkę teren okolu 0,20 ha również obsadziłem drzewami owocowymi i krzewami. A w tym czasie pracowałem i dokształcałem się na WSI i tylko po pracy i dnie wolne miałem czas na działkę. Dziwne że ktoś na FB sugerował ze ja nie szanuje przyrody. Ciekawe ile ta osoba dołożyła się do powiększenia powierzchni zieleni w Polsce. Nie jestem fanatycznym zwolennikiem żadnej partii ale jeśli widzę dobra prace obecnego rządu to choć nie przeszkadzam. Uważam że PiS zajął miejsce Platformy w samą porę. Zgodnie z oficjalnym bilansem płatniczym naszego kraju w latach kiedy premierem był Donald Tusk (2008 - III kw. 2014) z Polski za granicę wyprowadzono łącznie 411,3 mld zł. Z biliona złotych długu publicznego, aż jedną trzecią zaciągnęła w latach 2007-2015 koalicja Platformy Obywatelskiej z Polskim Stronnictwem Ludowym. W tamtym okresie zadłużenie sektora finansów publicznych wzrosło o ponad 300 mld zł . Rząd Tuska (PO) rządził od 7.11.2007 r. Sprzedał 724 zakłady. PiS zapowiadał w kampanii i realizuje projekty które pozwolą na uszczelnieniu opodatkowania. . Wprowadzenie tych nowych ustaw oznaczałoby, że strumień pieniędzy wypływających z Polski znacznie by się skurczył. Jeśli pieniądze te zostaną w naszym kraju – trafią do budżetu centralnego w formie podatków bądź zostaną w kieszeniach obywateli. Będą wtedy fundusze na dalsze powiększanie powierzchni leśnych na słabych glebach i tworzenie nowych placów zieleni w miastach.


poniedziałek, 9 stycznia 2017

Jakie będą dalsze losy polskiego parlamentu i polskiej gospodarki.

Ostatnie burzliwe czasy politycznego chaosu nie wpływają optymistycznie na nastroje chcących żyć spokojnie Polaków. Po demokratycznych wyborach opozycja przyjęła totalny krytycyzm władzy jako sposób do jej odzyskania. Zaraz ;po przegranych wyborach opozycja podobnie jak na Węgrzech rozpoczęła protestowanie na ulicach. Przyjęli zasadę totalnej krytyki rządu i obwinianie go o wszelkie nieprawidłowości jak łamanie demokracji, naruszanie Konstytucji, blokady postanowień Trybunału Konstytucyjnego itp. Te manifestacje były nawet widowiskowe i przyciągały rzesze gapiów którzy zwiększali liczbę protestujących. Byli też tacy protestujący i za pieniądze. Tylu prominentnych polityków opozycji i wspierający ich celebryci, mówili o zagrożeniu demokracji w sytuacji kiedy co tydzień odbywały się ich marsze i manifestacje, podczas których prezentowali między innymi transparenty i hasła nawołujące do fizycznej eliminacji przywódców obecnego obozu rządzącego, a jedyną reakcją policji jest ich pilnowanie aby protestującym nic się nie stało. W każdym państwie nie powinno być innej najważniejszej władzy jak ta wybierana przez obywateli czyli parlamentu. Trybunał Konstytucyjny powinien być tylko organem doradczym. Ale po wyborach TK chciało rządzić jak uzurpator. Były głosy że obecny wtedy TK powinien być rozwiązany i powołany inny z sędziami w połowie z opozycji i w połowie z partii rządzącej. Wtedy TK nie byłoby stronnicze. Trybunał Konstytucyjny w tym składzie, w którym zasiadali dawni posłowie, senatorowie oraz osoby układające programy partiom politycznym, działali w zgodzie i porozumieniu z obecną opozycją. Oni się wzajemnie uzupełniali. Ten Trybunał nie był bezstronny, bo był narzędziem w grze politycznej i dążył do sparaliżowania pracy obecnego parlamentu.
Dla polityków w Berlinie, Paryżu czy Brukseli znacznie ważniejsze od kształtu Trybunału i posad kilku znanych w Polsce dziennikarzy, są inne projekty, które PiS zapowiadał w kampanii które pozwolą na uszczelnieniu opodatkowania. . Wprowadzenie tych nowych ustaw oznaczałoby, że strumień pieniędzy wypływających z Polski znacznie by się skurczył. Jeśli pieniądze te zostaną w naszym kraju – trafią do budżetu centralnego w formie podatków bądź zostaną w kieszeniach obywateli – to znaczy, że nie trafią do central banków, firm ubezpieczeniowych czy sieci handlowych znajdujących się w różnych europejskich stolicach. Czołowi politycy nowego polskiego rządu nie kryją zresztą, że ich celem jest ograniczenie transferów zagranicznych. Wicepremier i minister rozwoju Mateusz Morawiecki wielokrotnie szacował, że rocznie z Polski legalnie wypływa ok. 90 mld zł, a sposobem na ograniczenie tych transferów mają być repolonizacja sektora finansowego oraz nowe podatki.
Od początków przemian następowało rabowanie majątku polskiego. Od rządu Mazowieckiego i Balcerowicza (UW) czyli od 12.09.1989 który rządził 16 m-cy i przygotował zbrodniczą ustawę o tzw. restrukturyzacji i prywatyzacji, która od 25 lat zabija Naród i polską gospodarkę. Kolejne rządy tez przykładały się do rozkradania. Poprzedni rząd Tuska (PO) rządził od 7.11.2007 r. Sprzedał aż 724 zakłady. Pozostało jeszcze 16 strategicznych zakładów. Polska utraciła prawie bezpowrotnie cały majątek narodowy, zadłużenie wynosi ponad 300 miliardów dolarów amerykańskich, a autorzy powyższej koncepcji, zostają wyróżniani najwyższymi odznaczeniami państwowymi, w tym „Orła Białego”. Ocenił to dobitnie Prof. Witold Kieżun: „Wielki przemysł również w Polsce już nie istnieje. Są oczywiście jeszcze pojedyncze duże firmy, ale coraz częściej bazują one w znacznej części na obcym kapitale, jak choćby Kopalnia Miedzi i Srebra w Lubinie, która posiada jedynie około 43 – 45 procent kapitału polskiego. PKO Bank Polski ma do dyspozycji też mniej niż połowę kapitału polskiego. Posiadamy jeszcze średniej wielkości przedsiębiorstwa, które i tak zaledwie w niespełna połowie przypadków są w pełni polskie. W efekcie w ciągu roku nawet do 100 miliardów złotych zysków zagranicznych przedsiębiorstw wypływa poza Polskę. Podobnie było na Węgrzech. Tuż po przejęciu przez Viktora Orbana władzy na Węgrzech, kiedy to w demokratycznych wyborach jego partia zdobyła parlamentarną większość, na ulicach węgierskich miast pojawiły się wielotysięczne protesty niezadowolonych z tego faktu ludzi. Dziś Orban rządzi drugą kadencję wyciągając Węgry na prostą. Orban, po przejęciu władzy na Węgrzech, bardzo szybko zaczął wprowadzać zapowiadany jeszcze przez wyborami program naprawy swojego państwa. Węgierski parlament - w którym większość zdobyła jego partia Fidesz - bardzo szybko (w ciągu kilku miesięcy) uchwalił szereg ustaw drastycznie zmieniających dotychczasowy układ. Uważam że PiS zajął miejsce Platformy w samą porę. Zagraniczna krytyczna reakcja na zwycięstwo partii Kaczyńskiego była dość łatwa do przewidzenia. Największe wzburzenie można dostrzec w mediach i elitach niemieckich lub krajów od Niemiec mocno zależnych, takich jak Luksemburg. Te wszystkie narzekania o tym, że "Polska zmierza ku autorytaryzmowi w stylu Orbána" albo że "sytuacja w Polsce staje się coraz bardziej niepokojąca", są oczywiście wykorzystywane w polityce wewnętrznej przez ludzi odsuniętych od władzy i wpływów pod wspólnym hasłem "źle o nas mówią za granicą", co ma być ostatecznym argumentem na rzecz tezy, że rządy Prawa i Sprawiedliwości to właściwie faszyzm. Obecnie na arenie zagranicznej Polska bardziej zbliżyła się do krajów słowiańskich. Jest to obecnie konieczne aby przeciwstawić się hegemonii UE i narzucaniu nam niekorzystnych dla Polski rozwiązań. Wykonywane są kolejne kroki mające na celu zazębienie się tych państw. Grupę tworzą: Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, Czechy, Słowacja, Węgry, Bułgaria, Rumunia, Chorwacja, Słowenia i Austria. Liderzy tych państw wykorzystali swą obecność na 70. sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych do wspólnego spotkania. Mówi się o trzech warunkach. O politycznym zaufaniu, żeby kraje się na siebie orientowały. Drugim warunkiem jest strategiczne planowanie. Mamy ostatnią szansę, żeby wykorzystać dla połączonej Europy Środkowo-Wschodniej pieniądze płynące z Unii Europejskiej. Andrzej Duda powiedział, ze musimy z unijnej perspektywy finansowej wyjść jako wspólnota, łańcuch państw połączonych politycznie-strategicznie i biznesowo” – Jak wyjaśnił, chodzi m. in. o wspólne wykorzystywanie środków na infrastrukturę, która połączy kraje na osi Północ – Południe. – „Trzeci warunek polega na tym, żeby wszystkie inicjatywy spinały się finansowo” – dodał. Grupę Adriatyk, Bałtyk i Morze Czarne polski prezydent określa jako ABC. „Zbyt długo koncentrowaliśmy się na wzmacnianiu relacji między wschodem a zachodem, zaniedbując te między północą a południem. Europa Środkowa od Adriatyku po Bałtyk i od Morza Czarnego po Bałtyk stoi przed podobnymi wyzwaniami gospodarczymi i geopolitycznymi”. Próba zazębienia państw regionu zaczyna już przynosić pierwsze efekty. Grupa Wyszehradzka odżyła i staje się solą w oku Unii Europejskiej. Dlatego też do UE obecna opozycja kieruje wszystkie skargi na poczynania rządu. Dobrze to oceniła premier P. Szydło. Premier Szydło powiedziała, że "jest w Polsce ogromna grupa tych, którzy nie zgadzają się z takim wizerunkiem władzy i z takim ułożeniem państwa, żeby to obywatele mogli decydować o swoich sprawach". Szefowa rządu mówiła, że "zmiany przeprowadzane w TK zostały wykorzystane jako pretekst do walki politycznej przez tych, którzy chcieli użyć Trybunału jako ostatniego oręża walki politycznej" . Dzisiaj ci, którzy tracą wpływy (...) za wszelką cenę chcą doprowadzić do tego, żeby władza, która została wybrana w demokratycznych wyborach, przez naród – ponieważ myśmy dostali legitymację od narodu, od suwerena – została w tej chwili zdyskredytowana - podkreśliła premier. rząd chce, by polscy obywatele międzynarodowej mówi, że nie zgadza się na to, by była np. rozmowa na temat dekarbonizacji czyli pozbawienia polskiego górnictwa szansy rozwoju, to wtedy oskarża się nas o to, że próbujemy wprowadzać w Polsce i w Europie jakiś zamach stanu - powiedziała.
Suwerennościowa polityka zagraniczna będzie się spotykać z zagraniczną krytyką - tym bardziej wściekłą, im bardziej będzie szła w poprzek interesów danego kraju. Nie warto się tym przejmować, bo dzisiaj znacznie ważniejsze jest, aby przypilnować interesów realnych, a nie dobrych opinii w zagranicznej prasie . Władza, która nie ma kompleksów, nie czepia się natrętnie cudzej poły i ma własną, a nie pożyczoną, wizję miejsca państwa w międzynarodowym porządku. PiS zajął miejsce Platformy w samą porę. Zagraniczna reakcja na zwycięstwo partii Kaczyńskiego była dość łatwa do przewidzenia. Największe wzburzenie można dostrzec w mediach i elitach niemieckich lub krajów od Niemiec mocno zależnych, takich jak Luksemburg. Te wszystkie pojękiwania o tym, że "Polska zmierza ku autorytaryzmowi w stylu Orbána" albo że "sytuacja w Polsce staje się coraz bardziej niepokojąca", są oczywiście wykorzystywane w polityce wewnętrznej przez ludzi odsuniętych od władzy i wpływów pod wspólnym hasłem "źle o nas mówią za granicą", co ma być ostatecznym argumentem na rzecz tezy, że rządy Prawa i Sprawiedliwości to właściwie faszyzm. Całkowicie uległy niemieckim interesom rząd Tuska był namiętnie chwalony przez niemieckich publicystów. Teraz sytuacja się odwróciła: im zacieklejsza krytyka ze strony Niemiec, z którymi mamy sprzeczne interesy, tym bardziej możemy być pewni, że działamy właściwie. A w parlamencie posłowie opozycji dalej bawią się w nieuzasadnione protesty i nie wypełniają roli do której zobowiązało ich społeczeństwo czyli współudział w zarządzaniu państwem. Utworzyli lub byli wspólnikami takiej organizacji jak KOD która przemocą stara się wpłynąć na politykę państwa – a jak mówi trzynasty artykuł Konstytucji RP jest to zakazane. Ale opozycja sama na siebie szykuje bat. Społeczeństwo w większości nie jest głupie, ludzie naprawdę w pewnym momencie wściekną się na opozycję za to co robi. Organizacje, które przemocą starają się wpłynąć na politykę państwa – tak jak mówi trzynasty artykuł Konstytucji RP są zakazane. W tym momencie powinny zostać wyciągnięte konsekwencje wobec posłów opozycji a KOD powinien zostać zakazany. O ile to nie będzie możliwe z uwagi na antypolski PR w mediach zagranicznych mający na celu zrobienie z Polski drugiego Majdanu i Syrii, to co najmniej wszystkie organizacje, jednostki i instytucje zagraniczne, takie jak G. Sorosa oraz organizacje dzihadystyczne powinny mieć całkowity zakaz finansowania organizacji wewnętrznych w Kraju. Może jednak opozycja pójdzie do rozum do głowy i nie będzie reagować histerycznie.


piątek, 23 grudnia 2016

Jaka może być przyszłość klimatu i życia na Ziemi.

Słońce leży w odległości około 25 tys. do 28 tys. lat świetlnych od centrum Galaktyki, a prędkość jego ruchu dookoła centrum Galaktyki to około 220 km/s. Pełny obrót, czyli rok galaktyczny trwa 225–250 milionów lat. Położenie Układu Słonecznego w Galaktyce jest prawdopodobnie jednym z czynników warunkujących ewolucję życia na Ziemi. W ramionach spiralnych znacznie częściej niż pomiędzy nimi dochodzi do wybuchów supernowych, które mogą mieć katastrofalny wpływ na klimat i biosferę planet; niektórzy naukowcy spekulują, że część wymierań na Ziemi mogła być spowodowana przez takie zjawiska. Planeta nasza Ziemia znajduje się w centrum strefy, w której panują jedyne w Układzie Słonecznym warunki (temperatura od -70 °C do 80 °C, ciekła woda, tlen cząsteczkowy), umożliwiające rozwinięcie się organizmów o strukturze takiej jak ziemskie. Ekosfera ta rozciąga się od 0,95 j.a. do 1,37 j.a. od Słońca. Biosfery podobne do ziemskiej występują we wszechświecie niezwykle rzadko. Są niezaprzeczalne i logiczne dowody na wpływ aktywności słonecznej (która jest cykliczna), na temperaturę Ziemi czyli na klimat na Ziemi. Żadne jednak dostępne dane dotyczące temperatury powierzchni oceanów z okresu ostatnich pięciu milionów lat które uczeni przetestował na współczesnych modelach klimatycznych nie potrafi symulować zjawisk, jakie wówczas zachodziły. Pliocen jest bardzo interesujący z punktu widzenia współczesnej klimatologii. Miał on miejsce od 5 do 3 milionów lat temu i jest ostatnim okresem, w którym klimat był cieplejszy, a poziom dwutlenku węgla w atmosferze wyższy niż przed rewolucją przemysłową. Dlatego też naukowcy chcieliby dowiedzieć się o nim jak najwięcej.
Badanie rdzeni lodowych potwierdza, że większość ocieplenia badanego obszaru Antarktyki, które miało miejsce w latach 90. ubiegłego wieku, było spowodowane wystąpieniem El Niño. Co więcej, uczeni stwierdzili, że do podobnego topnienia dochodziło też w latach 40. XX wieku i latach 30. XIX wieku. Jeśli cofnęlibyśmy się w czasie i przyjrzeli Antarktyce z lat 40. XX wieku i 30. XIX wieku stwierdzilibyśmy, że regionalny klimat przypomina ten dzisiejszy. Myślę, że mieliśmy wówczas do czynienia z równie szybkim cofaniem się lodowców co obecnie - stwierdził uczony. Wyniki jego badań zostały opublikowane w Nature Geoscience. Naukowcy doszli do takich wniosków po przebadaniu rdzeni lodowych z Lądolodu Antarktydy Zachodniej, które pozwoliły im na cofnięcie się w czasie o 2000 lat. Posłużyli się też wieloma innymi danymi z rdzeni, sięgającymi 200 lat wstecz. Zauważyli, że w badanym okresie nastąpiło kilka dekad, w których lokalne warunki klimatyczne były podobne do tych z lat 90. ubiegłego wieku. Do najbardziej spektakularnej utraty lodu dochodziło w latach 40. XX i 30. XIX wieku. Zjawiska te są skorelowane z wystąpieniem równie niezwykłej aktywności El Niño co w ostatniej dekadzie ubiegłego wieku. Również trudno powiedzieć, kiedy dokładnie nastąpiła ta istotna zmiana na Ziemi, według danych satelitarnych z końca 2010 roku prąd zatokowy, słynny Golfsztrom przestanie istnieć. Skutki dla klimatu mogą być katastrofalne, może nas czekać nowa epoka lodowcowa w Europie. Cały system oceanicznych pływów na Północnym Atlantyku jest kluczowy dla właściwego zarządzania ciepłem na naszej planecie. To dzięki prądowi zatokowemu Irlandia i Anglia nie są skute lodem a kraje skandynawskie nie są za zimne do zamieszkania. To ciepły prąd zatokowy jest kluczowym elementem utrzymującym temperaturowe status quo i chroniącym nas przez nową epoką lodowcową. Obecnie prąd Zatokowy skierował się w kierunku Grenlandii i Kanady. Czekają nas roztopy odwiecznego lądolodu grenlandzkiego. Prąd Zatokowy (Golfsztrom) kończy się blisko Nowej Ziemi na Oceanie Arktycznym, i powoduje, że porty za kołem polarnym (Murmańsk w Rosji, porty norweskie) nie zamarzają w ogóle nawet w zimie. Prąd ten przestał więc ogrzewać Europę. Ciepło skierowało się w okolice Grenlandii, wschodniej Kanady i bieguna północnego. Zaś zimne masy powietrza wędrują w kierunku zachodniej Kanady i USA, Syberii, Rosji i Europy. -Czeka nas więc zmiana klimatu na całym świecie. Natura to samoregulujący się mechanizm, trochę to potrwa nim to wszystko ureguluje się na kolejne setki / tysiące lat.. Czego możemy się spodziewać? -Przede wszystkim: zwiększonej ilości huraganów i tornad, regularnie wiejących, silnych wiatrów tam, gdzie ich wcześniej nie było. Zakłócenia cyrkulacji monsunowej i związanymi z tym zjawiskiem suszami, pustynienie, powodzie. W tym roku lody na biegunie północnym jest o 80% mniej niż kilka dekad temu. Zaś na biegunie południowym (Antarktydzie) lodu przybywa. A jak te zmiany klimatu wpływają na poziom wód oceanów? W skali geologicznej obecny poziom morza jest niski, niższy o 150-400 m od maksymalnych. Obecny poziom morza, przyjmowany jako stały punkt odniesienia, jest czasowo bardzo niestały. W ciągu ostatnich 100 lat poziom oceanów podniósł się o 20 cm. Najniższy poziom oceanów był wtedy, gdy cała ziemia zamarzła ostatnio około 600 mln lat temu. IPCC nie oszacowało tempa wzrostu poziomu oceanów, prognozując jego wzrost o mniej, niż 2 milimetry rocznie. Dane pomiarowe pokazują trend rosnący na poziomie 3,3 ± 0,4 mm rocznie, znacznie powyżej zakresu niepewności IPCC.
Trzy miliony lat temu, w Pliocenie, klimat był cieplejszy o 2 - 3°C niż dziś, a poziom wody był około 25 metrów wyższy od dzisiejszego. Wtedy nie było ludzi i to nie oni byli winni tego ocieplenia.
Według wzoru zaproponowanego przez amerykańskiego astronoma Carla Sagana, ludzka cywilizacja jest na etapie 0,72 (jest to wartość w skali logarytmicznej), gdyż wykorzystujemy 0,16% całkowitej energii, jaka jest dostępna na Ziemi. Zatem cywilizacja ludzka nie osiągnęła nawet kategorii pierwszej.

niedziela, 27 listopada 2016

Niedzielne przemyślenia o wykorzystaniu internetu przez emerytów.

Po udanych i wesołych tanecznych ostatkach w klubie Senior gdzie robiłem zdjęcia klubowicze pytali mi się kiedy będą dostępne w klubie. Proponowałem im przesłanie tych zdjęć na ich poczty e mail. Niestety większość tak zapytanych nie ma swojego komputera i niezbyt umie się nawet takim sprzętem posługiwać. Od pewnego czasu pisałem w swoich blogach o konieczności wyposażenie klubów seniora w komputery i dokonania powszechnych szkoleń. Przyszło nowe, klub uzyskał dwa tablety i dwa laptopy ale niestety wykorzystanie tego jest nikłe. W ramach „Bezpłatny Internet dla mieszkańców Radomia” przekazano sprzęt i chyba klub Senior z tego skorzystał ale nie było w klubie właściwego szkolenia posługiwania się tym sprzętem. Było chyba jednodniowe szkolenie – pokaz posługiwania się komunikatorem Facebook i zakładania poczty e mail. To nie było wystarczające szkolenie dla osób które nie znają prawidłowego otwierania i zamykania komputera i programów w nim zainstalowanych. Będąc z natury optymistycznie nastawiony założyłem dla klubu Senior pocztę Gmail oraz związane z nią aplikacje: blog na Blooger oraz Dysk Google. Blog kola Senior to - http://seniorradom.blogspot.com/ . Ponieważ były kłopoty z otwieraniem zdjęć z podawanych linków otworzyłem jeszcze konto klubu Senior na OneDrive. Teraz ci co posiadają dostęp do komputera mogą bez kłopotu przeglądać zdjęcia dołączane do blogu klubu Senior. Ale niestety jest to mała ilość emerytów z klubu.
Uważam że w Polsce musi najpierw zaistnieć konieczność korzystania z Internetu jako podstawowego źródła informacji. Moje przemyślenia opieram na własnych i rodzinnych doświadczeniach gdyż nie jestem fachowcem w tej dziedzinie a tylko użytkownikiem. Moja córka mieszkająca w Anglii podłączyła się do Internetu z 10 lat temu. Dla niej to była konieczność aby uzyskiwać wszelkie informacje bo tam w ofertach zawsze są podawane numery stron WWW. Ja zakupiłem komputer i podłączyłem do Internetu w roku 2006 abym mógł kontaktować się z córką e mailem i komunikatorem Skype. Jak na 21 wiek to chyba zbyt małe informacje są zamieszczane na stronach polskich instytucji. Mam 78 lata ale kierując się ideą : NO MAN IS SO OLD BUT THAT BE MAY LERN staram się nadążać. Ale niestety polska rzeczywistość tego nie robi. Trudno jest a najczęściej niemożliwe uzyskanie jest w Internecie informacji z dziedziny lecznictwa bo nie wszystkie szpitale i przychodnie mają swoje stron w Internecie oraz poczty e mail. Nawet te instytucje które mają nie odpowiadają często na wysyłane e maile. Mam 3 poczty e mail, konto w Facebook, Google+, Twitter oraz kontaktuję się przez komunikator Skype. Przecież zgodnie ze strategią rozwoju Unii Europejskiej do 2020 roku wszyscy obywatele Unii powinni mieć dostęp do Internetu o szybkości 30 Mb/s lub większej, przy czym połowa z nich do szybkości co najmniej 100 Mb/s. Aby sprostać rosnącym wymaganiom przepustowości łączy, właściwie jedyną opcją, jaka pozostaje dostawcom sieci, jest zastosowanie światłowodów, nie tylko w sieci szkieletowej, ale również na „ostatniej mili”. W Radomiu mamy Internet darmowy typu LTE wrażliwy na zakłócenia od środowiska ale dla celów nauki dla początkujących wystarczającej prędkości. Przecież szybkość Internetu to nie wszystko bo aby korzystać z Internetu to trzeba umieć korzystać z urządzeń jak komputery, laptopy, smartfony itp. Konieczne jest powszechne szkolenie. Powszechność korzystania z internetu powinno być tez w interesie rządu, samorządów bo to może uprościć zarządzanie, biurokracje. Kiedy się tego doczekamy?