środa, 23 stycznia 2019

Moje rozmyślania o nauczaniu i postępie nauki.

Obecne lata charakteryzują szybki postęp nauki a szczególnie informatyki z wykorzystaniem układów sztucznej inteligencji. Posiadam tylko wykształcenie w kierunku mechanika ale samokształceniem poznałem podstawy elektroniki, budowy tranzystorów, okładów scalonych z których obecnie są zbudowane obwody komputerów i innych układów informatyki. Wolałem wypożyczać z biblioteki technicznej książki na tematy elektroniki, komputeryzacji niż książki beletrystyczne. Typowa nauka w szkołach nawet na WSI zniechęcała mnie bo uczono nas raczej historycznych informacji technicznych gdy nawet w pracy mieliśmy urządzenie, maszyny nowoczesne. Gdy w szkołach, uczelniach nie przekazuje się najnowszych informacji z danych przedmiotów to nauka taka zniechęca tych najbardziej zdolnych. Efektem tego jest że niekiedy nie kończą uczelni gdyż w tym czasie wolą doskonalić się w dziedzinie która lubią. Przykładami są np: Bill Gates, Steve Jobs, James Cameron, a ostatnio Mark Zuckerberg - studiowali na najbardziej prestiżowych uczelniach, ale przed uzyskaniem dyplomu odeszli ze studiów by robić karierę. Dzisiaj są niesamowicie bogaci, wpływowi i sławni. Oczywiście ja nie mogę się równać do tych wybitnych postaci ale mam i miałem podobne odczucia. Z internetu wiem, że dydaktyka, zwłaszcza w naukach matematyczno-przyrodniczych, jest w kryzysie. Ale na naszych oczach zmienia się sposób myślenia, sposób pracy, nawet mózgi kolejnych pokoleń przedstawicieli naszego gatunku mają strukturę połączeń nerwowych nieco inną, niż rodzice, aby lepiej radzić sobie z wszechobecną elektroniką. Kto spróbował kiedyś programować, ten wie, że czynność ta wymaga specyficznego podejścia do problemów i myślenia abstrakcyjnego w oderwaniu od języka naturalnego, przypominającego nieco to znane matematykom. Zetknięcie się z tą czynnością ma jednak niewątpliwie wiele zalet. Moc programowania spostrzegli specjaliści od edukacji bo nawet za Oceanem brakuje programistów oraz specjalistów od sztucznej inteligencji i firmy amerykańskie muszą ich sprowadzać z zagranicy lub zlecać wykonanie zadań firmom spoza kraju. Tam nauka tworzenia aplikacji jest już sprawą przetrwania kraju. Brytyjski Sekretarz Edukacji Michael Grove ogłosił plan zastąpienia obecnego w szkołach kursu ICT (Information Communications Technology, czyli nasza „informatyka”), mającego zmniejszyć „cyfrowy analfabetyzm”, programem bardziej zrównoważonym. Chodzi o to, żeby uczniowie lepiej rozumieli technologię. Nauka konkretnych programów to jak uczenie się czytania lektur… i tylko tyle. A przecież nie o to chodzi, aby dorosły obywatel potrafił tylko „czytać”, niech umie też pisać i wymyślać rozwiązania problemów. Za kilka lat i w Polsce pisanie kodu może stanąć w szkołach na równi z matematyką i językiem. W raporcie „Polska 2030” zostały zapisane dwa priorytety rozwoju gospodarczego: transport oraz cyfryzacja. Obecnie rząd zdaje sobie sprawę z zysków, jakie daje powszechny dostęp do szerokopasmowego internetu. W tym momencie aż 40 proc. wzrostu produktywność Unii Europejskiej to wynik rozwoju technologii informacyjnych i komunikacyjnych. Te same czynniki odpowiadają za 25 proc. wzrostu PKB naszego kraju. Zgodnie ze strategią rozwoju Unii Europejskiej do 2020 roku wszyscy obywatele Unii powinni mieć dostęp do Internetu o szybkości 30 Mb/s lub większej, przy czym połowa z nich do szybkości co najmniej 100 Mb/s.. W Estonii od 2000 roku dostęp do Internetu jest wpisanym do konstytucji prawem każdego obywatela. Obecnie wkraczamy w epokę cyfrowego systemu który niesie nowe wyzwania ale tez zagrożenia związane z robotyzacją i automatyzacją. Są w niej wykorzystywane układy ze sztuczną inteligencją. Sztuczna inteligencja to dział informatyki, którego przedmiotem jest badanie reguł rządzących inteligentnymi zachowaniami człowieka, tworzenie modeli formalnych tych zachowań i – w rezultacie – programów komputerowych symulujących te zachowania. Tyle teorii. Futurolodzy pokazują świetlista przyszłość ludzkości. Na porządku dziennym będą operacje transplantologiczne przy użyciu elektronicznie sterowanych sztucznych organów, a zakładanie protez będzie rutynowym zabiegiem chirurgicznym. Nanoroboty będą wprowadzane głęboko do ciała, aby dostarczyć lekarstwa do chorych komórek lub wykonać mikrooperację. Słyszeliśmy już o projektach i istniejących już sieci autonomicznych „samochodów na życzenie”. Zamiast wzywać taksówkę zamawia sie automatyczny samochód. Szybko zjawia się ten, który znajduje się najbliżej. Jeśli jesteś zajęty, podajesz tylko docelowy adres, a pojazd sam cię tam zawozi. Można nim sam kierować - co kto lubi. Samochód odjeżdża i rusza zrealizować następne zamówienie. Czy to lepsze niż zwykła taksówka?
Samochody wyposażone w różne czujniki, radary i kamery są w stanie wykrywać sytuację na drodze i reagować na uczestników ruchu. Kilku producentów dostało już nawet pozwolenia od swoich rządów na testowanie autonomicznych samochodów w normalnym ruchu.
Sztuczna inteligencja szybko znajduje swoje miejsce w kluczowych obszarach działalności przedsiębiorstw. Jak wynika z informacji opublikowanych przez firmę Accenture, wkrótce będzie na nią przypadało 25% wszystkich wydatków na technologie. Sztuczna inteligencja, która ludzką inteligencję rozszerza o efektywne przetwarzanie i precyzyjną analizę danych, umożliwia podejmowanie lepiej umotywowanych decyzji, natomiast automatyzacja usprawnia działania.  Zastosowanie sztucznej inteligencji ogranicza tylko wyobraźnia.
"Specjaliści rozróżniają dwa rodzaje sztucznej inteligencji, tzw. wąską i szeroką, która przekroczy zdolności człowieka. Na razie jesteśmy na etapie tej pierwszej, daleko od prawdziwej sztucznej inteligencji, przed której potencjalnymi konsekwencjami przestrzegali, choćby Elon Musk i Bill Gates" Ale niewłaściwe wykorzystanie sztucznej inteligencji i robotyzacji mogą być groźne dla ludzkości. Działacze międzynarodowej organizacji Human Rights Watch rozpoczęli kampanię o nazwie Stop Killer Robots, której celem jest powstrzymanie prac nad budową autonomicznych systemów broni i uzbrojenia, które mogłyby wybierać i atakować cele bez udziału człowieka. Ich zdaniem, społeczeństwo obywatelskie znajdzie sposób na to, by zakazać budowania takich broni, przekraczających granice moralności i prawa. Przekonani są oni, że autonomiczne roboty bojowe mogą pojawić się już niebawem; w swoim raporcie z 2012 roku pt. Losing Humanity: The Case Against Killer Robots przedstawiają rozmaite problemy etyczne, prawne i polityczne związane z tworzeniem takich broni. Ich zdaniem trzeba działać już teraz, zanim nie będzie za późno. Społeczeństwo jest przerażone dowiadując się o możliwych postępach w systemach uzbrojenia. Ludzie nie chcą zabójczych robotów, dla normalnych ludzkich istot to coś odrzucającego Niezależnie od narzekań cybersceptyków historia ludzkości pokazuje, że większa wiedza i lepsza komunikacja raczej nam służą, niż przeszkadzają. Przez dziesiątki tysięcy lat żyliśmy w małych, niezbyt przyjaźnie nastawionych do siebie grupach. Dziś, kiedy tak łatwo możemy poznawać ludzi mieszkających daleko od nas, ich życie i obyczaje wydają się mniej obce, a współpraca staje się bardziej pożądana niż konflikt.

niedziela, 13 stycznia 2019

Czy maszyny wyposażone w układy sztucznej inteligencji zlikwidują ludzkość na Ziemi?

Obecnie człowiek jako jedyna istota na Ziemi posiada możliwość twórczego działania. Wyposażeni jesteśmy w mózg który jest kosztownym energetycznie narządem (nasz stanowi zaledwie 2% masy ciała, a zużywa 20% energii) ale go minimalne wykorzystujemy. Podobno na rozwoju technologii, nauki zyskają ludzie zdolni do współpracy - a nie konkurencji. Większość ludzi niestety nie będzie w stanie obsłużyć nowych technologii, które z dnia na dzień stają się coraz bardziej skomplikowane. Ale sukces jednostek jest mniej ważny jak osiągnięcia nauki które może cała ludzkość wykorzystać. Ponieważ wielu obserwatorów uważa, że tempo postępu technologicznego zwiększa się, wielu myślicieli transhumanizmu spekuluje, że następne pół wieku zaowocuje radykalnymi skokami w technologii. Transhumanizm utrzymuje, że jest to pożądane i że ludzie mogą i powinni stać się czymś więcej niż ludźmi przez zastosowanie innowacji takich jak inżynieria genetyczna, nanotechnologia molekularna, neurofarmaceutyki, ulepszone protezy czy bezpośredni interfejs mózg-komputer - projekt poznania ludzkiego cognomu. Transhumanizm zaprzęga rozum, naukę i technologię by wyeliminować biedę, choroby, niepełnosprawność, niedożywienie . A czy jest Transhumanizm (czasem skracany do >H lub H+). Jest to ruch intelektualny, kulturowy oraz polityczny postulujący możliwość i potrzebę (ale nie konieczność) wykorzystania nauki i techniki, w szczególności neurotechnologii, biotechnologii i nanotechnologii, do przezwyciężenia ludzkich ograniczeń i poprawy kondycji ludzkiej. Podobno już w niedalekiej przyszłości urządzenia -cyborgi wyposażone w sztuczna inteligencje będą współpracować z człowiekiem. Nawet padają takie opinie: „"Udoskonalenia wprowadzane w technologii genetycznej mogą doprowadzić do pojawienia się klasy ludzi genetycznie zaawansowanych" - takie stwierdzenie padło na dwudniowym szczycie, w czasie którego podejmowano zagadnienia dotyczące przyszłości oraz kierunków rozwoju nauki. "Udoskonalenie rasy ludzkiej powinno nastąpić w ciągu najbliższych 30 lat. A „Sztuczna inteligencja (ang. Artificial Intelligence – AI) to nauka obejmująca zagadnienia logiki rozmytej, obliczeń ewolucyjnych, sieci neuronowych, sztucznego życia i robotyki. Sztuczna inteligencja to dział informatyki, którego przedmiotem jest badanie reguł rządzących inteligentnymi zachowaniami człowieka, tworzenie modeli formalnych tych zachowań i – w rezultacie – programów komputerowych symulujących te zachowania. Tyle teorii. Futurolodzy pokazują świetlista przyszłość ludzkości. Na porządku dziennym będą operacje transplantologiczne przy użyciu elektronicznie sterowanych sztucznych organów, a zakładanie protez będzie rutynowym zabiegiem chirurgicznym. Nanoroboty będą wprowadzane głęboko do ciała, aby dostarczyć lekarstwa do chorych komórek lub wykonać mikrooperację. Specjalne czujniki będą monitorować stan zdrowia ludzi i przekazywać wyniki do opartej na chmurze bazy, do której dostęp będzie miał lekarz rodzinny. Wszystko to powinno prowadzić do znacznego wydłużenia długości życia. Ludzie będą mieszkać w inteligentnych domach, w których większość procesów służących utrzymaniu komfortu otoczenia będzie w pełni zautomatyzowana. Oprogramowanie sterujące domem będzie kontrolowało zużycie i uzupełnianie energii, wody oraz żywności. Mieszkańcy będą musieli zatroszczyć się jedynie o to, aby na ich koncie znajdowało się wystarczająco pieniędzy na pokrycie rachunków. Nasze cyfrowe alter ego zostanie w pełni ukształtowane w ramach jednej globalnej infrastruktury zdolnej do samoregulacji i biorącej udział w zarządzaniu życiem na naszej planecie. Najaktywniejsi i najskuteczniejsi użytkownicy uzyskają przywileje moderatora. System będzie rozdzielał zasoby między ludźmi, zapobiegając w ten sposób konfliktom zbrojnym i innym klęskom humanitarnym. Ale oprogramowanie wykorzystujące algorytmy sztucznej inteligencji może w ciągu najbliższych 10–20 lat przyczynić się do zwolnienia 10,5 miliona osób. Podobnie jak automatyka przemysłowa zastąpiła tysiące robotników, dzisiejsze algorytmy i roboty zmniejszają zapotrzebowanie na pracowników. Ale najgroźniejsze dla ludzkości są opracowywane roboty bojowe wyposażone w systemy sztucznej inteligencji mogą doprowadzić do wybuchu przerażającego, globalnego konfliktu jądrowego – ostrzega raport niezależnej instytucji badawczej RAND Corporation. Wielu futurologów, wizjonerów i naukowców obawia się niekontrolowanego rozwoju maszyn, który mógłby spowodować zagładę ludzkości. Autorzy raportu oceniają, że użycie robotów przez wojsko może doprowadzić do nuklearnej katastrofy już około około roku 2040. Obawiają się, że w przypadku konfliktów roboty nie będą prowadzić żadnej polemiki, tylko przejdą do programu jak najszybszego unicestwienia wroga, czyli pozbawienia życia całej ludzkości.
Zwolennicy regulacji prawnych w rozwoju sztucznej inteligencji przekonują, że trzeba go ściśle kontrolować, „aby nie przejął władzy większej niż człowiek, ponieważ ludzkość może nie dożyć końca tego stulecia".


sobota, 8 grudnia 2018

Czy ludzkość może wpływać na klimat Ziemi.

Przeprowadzane badania wykazały że około 3,2 mln lat temu nasiliły się wahania klimatu – po fali zimna (glacjał) następowało ocieplenie (interglacjał). Strefy podbiegunowe przechodziły cykle zlodowacenia i topnienia, powtarzające się co 40–100 000 lat. (Zlodowacenia trwały od 100 do 300 000 lat, a interglacjały od 15 do 220 000 lat.) Taka sytuacja utrzymywała się przez całą epokę plejstoceńską. Ponieważ przez znaczną część swojej historii planeta prawdopodobnie pozbawiona była (lub miała niewielką ilość) lodu, epoka ta nazywana jest również epoką lodową. Ostatnia epoka lodowcowa skończyła się około 11 tys. lat temu. Obecnie Ziemia jest w okresie ocieplenia (interglacjału), w epoce holocenu (dawniej aluwium). Jest parę opracowań starających się to wyjaśnić ale są natomiast dowody na wpływ aktywności słonecznej (która jest cykliczna), na temperaturę Ziemi. Jedna z tych to - Cykle Milankovicia - periodyczne zmiany parametrów orbity ziemskiej, obejmujące ekscentryczność i nachylenie ekliptyki oraz precesję. Opisane przez serbskiego naukowca Milutina Milankovicia są uważane za dominujący mechanizm paleoklimatyczny, gdyż łączny wpływ trzech z nich może w niektórych punktach wpłynąć na zmniejszenie nasłonecznienia o 10% od wartości średniej. Ekscentryczność, nachylenie ekliptyki i precesja orbity Ziemi zmienia się i odpowiada prawdopodobnie za cykle epok lodowcowych z okresem 100 tys. w czwartorzędzie. Teoria Milankovicia zmian klimatu nie jest do końca zgodna z pomiarami. Większość okresów interglacjalnych w drugiej połowie czwartorzędu pokrywa się z okresami maksymalnych mimośrodów orbity Ziemi przy większym nachyleniu osi obrotu do płaszczyzny ekliptyki, ale wydaje się, że wymuszanie jest małe w tej skali, jeżeli rozważa się epoki zlodowaceń. Postulowano różnego rodzaju mechanizmy (dwutlenek węgla, dynamika pokrywy lodu), mające wytłumaczyć te różnice. Obserwowane w ostatnich dziesięcioleciach ocieplenie, cofanie się lodowców Antarktydy, chociaż bardzo dramatyczne, miało miejsce już w przeszłości. Zdaniem profesora Erica Steiga z University of Washington, zjawiska tego nie można jednoznacznie przypisać powodowanemu przez człowieka ociepleniu klimatu. Steig wraz z Qinghua Dingiem przebadali rdzenie lodowe i stwierdzili, że większość ocieplenia badanego obszaru Antarktyki, które miało miejsce w latach 90. ubiegłego wieku, było spowodowane wystąpieniem El Niño. Co więcej, uczeni stwierdzili, że do podobnego topnienia dochodziło też w latach 40. XX wieku i latach 30. XIX wieku. Jeśli cofnęlibyśmy się w czasie i przyjrzeli Antarktyce z lat 40. XX wieku i 30. XIX wieku stwierdzilibyśmy, że regionalny klimat przypomina ten dzisiejszy. Myślę, że mieliśmy wówczas do czynienia z równie szybkim cofaniem się lodowców co obecnie - stwierdził uczony. W przyrodzie nie ma jednak jasnych reguł gry i nie jest powiedziane, że będziemy mieli teraz wielki spadek temperatur. Z roku na rok wartości miar tendencji centralnej ziemskiej termiki są różne, a nawet w największej fazie wzrostu, zdarzały się sytuacje, w których któryś rok był zimniejszy od poprzedniego. Ze spokojem należy zatem czekać na rozwój sytuacji. Konstatacja, jakoby "globalnego ocieplenia" w ogóle nie było jest jednak bezsensowna i nawet wobec teorii spiskowej, w którą się wpisuje, po prostu nielogiczna. Nie ma za to oczywistych dowodów na to, że człowiek jakoś szczególnie mocno wpływa na klimat. Być może działalność ludzka wpływa wraz z naturą na to, że powietrze staje się (a raczej stawało) coraz cieplejsze, wszelkie ekologiczne tezy o tym, że tylko my, jako rodzaj ludzki, czynimy tak wielkie zło jest jednak ogromnym farmazonem, pozbawionym jednoznacznych dowodów. Protokół z Kioto z 1997 stwierdza, że nadchodzi globalne ocieplenie które jest spowodowana wzrostem stężenia gazów cieplarnianych w atmosferze w wyniku działalności człowieka. Działającego w Unii Europejskiej ETS - systemu handlu emisjami spalin, który pochłonął do tej pory astronomiczną kwotę 287 miliardów dolarów a opublikowane raporty nie pozostawiły złudzeń, że w najmniejszym nawet stopniu nie przyczynił się on do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Nic nie pomogło w odkłamaniu kwestii globalnego ocieplenia. „Globalne Ocieplenie” które jest pretekstem do stosowania geoinżynierii, nie zostało nigdy naukowo udowodnione i jest największych oszustwem w historii świata, jest to olbrzymia machina propagandowa służąca bankowo-korporacyjnej żydowskiej elicie władzy (cabal elite z ang.) do zarabiania gigantycznych pieniędzy i budowy struktur globalnego rządu, według zaleceń w programie ONZ o nazwie Agenda 21, program został ratyfikowanym przez kraje członkowskie w latach 90-tych. Nic nie pomogło w odkłamaniu kwestii globalnego ocieplenia. Nie spowodował tego gigantyczny skandal naukowy zwany Climate Gate. Przypomnijmy, że część danych naukowych, na które powoływał się ONZ-owski IPCC została sfałszowana. Naukowcy, którzy tego dokonali z pewnością zrobili to, czego się od nich oczekiwało. W swoim artykule Newman napisał: „Nikt nam tego nie mówi, ale przez niemalże dwie ostatnie dekady temperatura na Ziemi nie zmieniła się. A to oznacza, że 95% modeli klimatycznych, które łączyły globalne ocieplenie z emisją CO2 pochodzącego z działalności człowieka, jest błędna. Dlaczego zatem ONZ naciska świat, by ten wydawał miliardy dolarów rocznie na politykę związaną ze zmianą klimatu, której nie ma? Myślę że całkiem słusznie i trzeba odejść od niesprawdzonych utopijnych idei ze ludzkość jest winna globalnemu ociepleniu bo emituje dużo dwutlenku węgła. Gdy uczeni dowodzą że przyjmowane modele klimatyczne są do poprawy to powinny być i inne decyzje bo obecne służą dla zysków państw monopolistów elektrowni wiatrowych. A w którym okresie Ziemi było najcieplej – w okresie Miocenu – najstarszej epoka neogenu. Trwał od 23,03 mln do 5,333 mln lat temu. Początek miocenu był najcieplejszym okresem w ciągu 35 mln lat w którym klimat był cieplejszy, a poziom dwutlenku węgla w atmosferze wyższy niż przed rewolucją przemysłową. Gdy w dziejach Ziemi następowało ochłodzenie klimatu to towarzyszyło mu jego osuszenie - powierzchnia lasów silnie zmniejsza się, duże połacie Ziemi pokrywają trawy. Wtedy nie było ludzkości i rewolucji przemysłowej.
Dane pobrano z internetu z rożnych źródeł.

piątek, 6 kwietnia 2018

Czy teoria „Chemtrails” - Trucie ludzi substancjami zrzucanymi z samolotów to bzdury?

Ostatni modne stały się katastroficzne teorie o celowym truciu ludzi przez substancje zrzucane z samolotów i jako dowód pokazują zdjęcia dziwnych smug w atmosferze. Możliwe że określenie Chemtrails - dotyczy badania regulacji klimatu na pewnym obszarze prowadzone przez uczonych z USA. Zamiast ograniczeń emisji gazów, jak zakładał projekt z Kyoto, tworzona ma być przy pomocy rozpylonych w atmosferze na wysokości 6.000m tlenków aluminium i soli baru warstwa odprowadzająca – na wskutek zachodzących w niej skomplikowanych procesów przemiany – z jednej strony promieniowanie cieplne odbite od ziemi w przestrzeń kosmiczną, z drugiej załamująca i odbijająca jak lustro padające światło słoneczne. Skomplikowane symulacje komputerowe przeprowadzone w Lawrence Livermore National Laboratory miały wykazać, że rezultatem może być ograniczenie nagrzewania się ziemi do 85%, co pozwoliłoby nawet na podwojenie emisji dwutlenku węgla w następnych 50-ciu latach… Wynalazek bazuje na tzw. “Welsbach”-patencie z 1991 r., przedstawiony w maju 2000 r. na International Panel on Climate Change (ICPPC) zrzeszającym setki naukowców z całego świata i patronowanym przez UNO, spotkał się z pozytywnym przyjęciem. Czy jest jednak możliwe trucie ludzi przez zrzucanie z samolotów substancji toksycznych?
Opinie specjalistów: Warto pamiętać, że niebo nad nami poprzecinane smugami kondensacyjnymi oznaczało by skażenie głównie górnych warstw atmosfery, gdyż są to substancje bardzo lotne. A jeśli nawet założyć, że część z nich opadnie na ziemię silnie rozcieńczone i to stanie się to dziesiątki tysięcy kilometrów od miejsca zrzutu.  Aby mieć jakąkolwiek gwarancję, że substancja rozpylana doleci do ziemi nad terenem przelotu, należy to robić na wysokości do… 30 metrów! Wszelkie próby rozpylania powyżej 100 metrów tracą sens, gdyż od tej wysokości występują zarówno silne prądy wstępujące, jak i znoszące. Substancja powinna być także rozpylana z samolotu lecącego z możliwie najmniejszą prędkością,
Zastanówmy się nad potęgą przyrody w wyrzucanie w atmosferę rożnych pyłów, trujących gazów.
Erupcje wulkanów wyrzucają w atmosferę wielokrotnie więcej pyłów niż są możliwości całej ludzkości. Przykład dwóch wulkanów o rożnej sile erupcji.
Wybuch wulkanu Tambora (Indonezja), 1815 rok: VEI=7, w powietrze wyrzucone zostało 140 mld ton pyłów i skał. Skutki tej erupcji były odczuwalne na całym globie; rok 1816 był „rokiem bez lata”: mrozy odnotowano wówczas w Stanach Zjednoczonych nawet w czerwcu; chłody spowodowały katastrofę również w Europie, prowadząc do największego głodu na tym kontynencie w XIX wieku, a być może także do epidemii. Wulkan 2. Pinatubo (Filipiny), 1991 rok: VEI=6, pył wulkaniczny został wyrzucony na wysokość 34 kilometrów i opadł nawet na kontynencie azjatyckim, w Wietnamie; pył unosił się też w atmosferze, zmniejszając dostęp promieniowania słonecznego i powodując w ciągu kolejnych dwóch lat obniżenie globalnych temperatur o 0,5 stopnia C .
Skala eksplozywności.
VEI
Typy erupcji
Opis erupcji
Wysokość
słupa
popiołów
Objętość
wyrzuconych
materiałów
Częstość[potrzebny przypis]
Przykład
Liczba
wystąpień*
0
hawajska
nieeksplozywna
<100 m
<10 tys. m³
codziennie
Mauna Loa
wiele
1
hawajska/strombolijska
łagodna
100-1000 m
10-100 tys. m³
codziennie
Stromboli
wiele
2
strombolijska/wulkaniańska
eksplozywna
1-5 km
0,1–1 mln m³
cotygodniowo
Galeras (1993)
3631
3
wulkaniańska/pliniańska
eksplozywna
3-15 km
1–10 mln m³
corocznie
Nevado del Ruiz (1985)
924
4
wulkaniańska/pliniańska
kataklizm
10-25 km
10-100 mln m³
≥ 10 lat
Soufrière Hills (1995)
307
5
pliniańska/ultrapliniańska
kataklizm
>25 km
1–10 km³
≥ 50 lat
St. Helens (1980)
106
6
pliniańska/ultrapliniańska
kataklizm
>25 km
10–100 km³
≥ 100 lat
Pinatubo (1991)
46
7
pliniańska/ultrapliniańska
kataklizm
>25 km
>100 km³
≥ 1000 lat
Tambora (1815)
4
8
ultrapliniańska
kataklizm
>25 km
>1000 km³
≥ 10 000 lat
Yellowstone (2,1 mln, 1,3 mln i 640 tys. lat temu)
0




Smugi które widzimy za samolotami to smugi kondensacyjne. Smuga kondensacyjna – zbudowana z kryształków lodu chmura typu cirrus, powstająca najczęściej za samolotem odrzutowym lecącym w górnej troposferze i dolnej stratosferze, zazwyczaj na wysokości między 8 a 15 km nad ziemią. Może utrzymywać się nawet kilka dni. Wystąpić może także za samolotem o napędzie śmigłowym, jeśli tylko zaistnieją ku temu odpowiednie warunki. Chmura powstaje poprzez skroplenie pary wodnej utrzymującej się w powietrzu w stanie przechłodzonym na wysokości kilku kilometrów nad ziemią. Dzięki aerozolowi, jakim są spaliny, których drobiny stanowią jądra kondensacji, para wodna wytrąca się w postaci kropelek, po czym natychmiast zamarza. Do kondensacji pary potrzebna jest jednak obecność jąder kondensacji, czyli zawieszonych w powietrzu stałych lub ciekłych cząstek, na których mogłyby się tworzyć zaczątki kropel wody. W czystym środowisku pozbawionym tego typu materii zjawisko kondensacji nie może zajść. Występuje wówczas zjawisko przechłodzenia. Gdy tylko pojawia się aerozol, w tym przypadku spaliny samolotu, para wodna błyskawicznie skrapla się i natychmiast zamarza w postaci drobnych kryształków lodu, tworząc chmurę pierzastą. Pełne dane - https://pl.wikipedia.org/wiki/Smuga_kondensacyjna.
Opinie o trucie ludzi jet też nielogiczne bo to tak jakby hodowca podtruwał swoje zwierzęta.

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Czy ludzkość może modyfikować klimat globalny.

Protokół z Kioto z 1997 stwierdza, że nadchodzi globalne ocieplenie które jest spowodowana wzrostem stężenia gazów cieplarnianych w atmosferze w wyniku działalności człowieka. Działającego w Unii Europejskiej ETS - systemu handlu emisjami spalin, który pochłonął do tej pory astronomiczną kwotę 287 miliardów dolarów a opublikowane raporty nie pozostawiły złudzeń, że w najmniejszym nawet stopniu nie przyczynił się on do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Nic nie pomogło w odkłamaniu kwestii globalnego ocieplenia. „Globalne Ocieplenie” które jest pretekstem do stosowania geoinżynierii, nie zostało nigdy naukowo udowodnione i jest największych oszustwem w historii świata, jest to olbrzymia machina propagandowa służąca bankowo-korporacyjnej żydowskiej elicie władzy (cabal elite z ang.) do zarabiania gigantycznych pieniędzy i budowy struktur globalnego rządu, według zaleceń w programie ONZ o nazwie Agenda 21, program został ratyfikowanym przez kraje członkowskie w latach 90-tych. Zamiast ograniczeń emisji gazów, jak zakładał projekt z Kyoto, tworzona ma być przy pomocy rozpylonych w atmosferze na wysokości 6.000m tlenków aluminium i soli baru warstwa odprowadzająca – na wskutek zachodzących w niej skomplikowanych procesów przemiany – z jednej strony promieniowanie cieplne odbite od ziemi w przestrzeń kosmiczną, z drugiej załamująca i odbijająca jak lustro padające światło słoneczne. Skomplikowane symulacje komputerowe przeprowadzone w Lawrence Livermore National Laboratory miały wykazać, że rezultatem może być ograniczenie nagrzewania się ziemi do 85%, co pozwoliłoby nawet na podwojenie emisji dwutlenku węgla w następnych 50-ciu latach… Wynalazek bazuje na tzw. “Welsbach”-patencie z 1991 r., przedstawiony w maju 2000 r. na International Panel on Climate Change (ICPPC) zrzeszającym setki naukowców z całego świata i patronowanym przez UNO. . Obserwowane w ostatnich dziesięcioleciach cofanie się lodowców Antarktydy, chociaż bardzo dramatyczne, miało miejsce już w przeszłości. Zdaniem profesora Erica Steiga z University of Washington, zjawiska tego nie można jednoznacznie przypisać powodowanemu przez człowieka ociepleniu klimatu. Co więcej, uczeni stwierdzili, że do podobnego topnienia dochodziło też w latach 40. XX wieku i latach 30. XIX wieku. Jeśli cofnęlibyśmy się w czasie i przyjrzeli Antarktyce z lat 40. XX wieku i 30. XIX wieku stwierdzilibyśmy, że regionalny klimat przypomina ten dzisiejszy. Steig wraz z Qinghua Dingiem przebadali rdzenie lodowe i stwierdzili, że większość ocieplenia badanego obszaru Antarktyki, które miało miejsce w latach 90. ubiegłego wieku, było spowodowane wystąpieniem El Niño. Podczas El Niño pasaty słabną nad środkowym i zachodnim Pacyfikiem. Powoduje to zahamowanie upwellingu, czyli podnoszenia się chłodnych wód głębinowych we wschodniej części oceanu, a tym samym wzrost temperatury wód powierzchniowych oceanu i wilgotności powietrza w rejonie zachodniego wybrzeża Ameryki Południowej. Jednocześnie obniża się temperatura wody i wilgotność powietrza na zachodnim Pacyfiku. Obserwowane są intensywne, często katastrofalne opady w Andach, przy jednoczesnym zmniejszeniu opadów nad Azją południowo-wschodnią i północną Australią, co skutkuje suszami w tych rejonach. El Niño choć obserwowany głównie na Pacyfiku, ma prawdopodobnie wpływ na całą Ziemię, ponieważ masy ciepłej i zimnej wody krążą po całym wszechoceanie. Jeśli ich kierunek zmieni się w jednym miejscu, zmienia się on wszędzie. Na suchych wybrzeżach Ameryki Południowej występują ulewne deszcze. Z kolei w zwykle wilgotnych rejonach Azji południowo-wschodniej i Australii północnej występują susze. Niektóre hipotezy wiążą pojawianie się El Niño z chłodniejszymi, śnieżnymi zimami w USA, suchszymi, bardziej gorącymi latami we wschodniej części Ameryki Południowej a nawet Europie oraz suszami w Afryce. Trudno powiedzieć, kiedy dokładnie nastąpiła ta istotna zmiana na Ziemi, według danych satelitarnych z końca 2010 roku prąd zatokowy, słynny Golfsztrom przestał istnieć. Skutki dla klimatu mogą być katastrofalne, może nas czekać nowa epoka lodowcowa w Europie. Cały system oceanicznych pływów na Północnym Atlantyku jest kluczowy dla właściwego zarządzania ciepłem na naszej planecie. To dzięki prądowi zatokowemu Irlandia i Anglia nie są skute lodem a kraje skandynawskie nie są za zimne do zamieszkania. To ciepły prąd zatokowy jest kluczowym elementem utrzymującym temperaturowe status quo i chroniącym nas przez nową epoką lodowcową. Nie wierzę że ludzkość może mieć jakikolwiek wpływ na globalny klimat. Ludzka cywilizacja wykorzystuje tylko 0,16% całkowitej energii, jaka jest dostępna na Ziemi. Są natomiast dowody na wpływ aktywności słonecznej (która jest cykliczna), na temperaturę Ziemi. A przecież słońca ludzie nie nauczyli się jeszcze modyfikować. 
              Uzupełnienie.
Czy możemy obecnie udowodnić co wpływa na globalne zmiany klimatu na Ziemi? Są różne teorie niektóre wykluczające się lub uznane za błędne. Ale podobno prawdziwe jest twierdzenie: „ Kiedy naukowiec stwierdza, że ​​coś jest możliwe, jest on prawie na pewno blisko prawdy. Kiedy stwierdza, że ​​coś jest niemożliwe, prawdopodobnie popełnia błąd.” Obecnie chyba nie jesteśmy w stanie określić co jest możliwe a co nie. Wiemy że około 3,2 mln lat temu nasiliły się wahania klimatu – po fali zimna (glacjał) następowało ocieplenie (interglacjał). Strefy podbiegunowe przechodziły cykle zlodowacenia i topnienia, powtarzające się co 40–100 000 lat. (Zlodowacenia trwały od 100 do 300 000 lat, a interglacjały od 15 do 220 000 lat.). Ostatnie zlodowacenie zakończyło się 11700 lat temu. Od tego czasu Ziemia jest w okresie interglacjału, w epoce holocenu (dawniej aluwium). Są dowody na wpływ aktywności słonecznej (która jest cykliczna), na temperaturę Ziemi. Żadne jednak dostępne dane dotyczące temperatury powierzchni oceanów z okresu ostatnich pięciu milionów lat które uczeni przetestował na współczesnych modelach klimatycznych nie potrafi symulować zjawisk, jakie wówczas zachodziły. Pliocen jest bardzo interesujący z punktu widzenia współczesnej klimatologii. Miał on miejsce od 5 do 3 milionów lat temu i jest ostatnim okresem, w którym klimat był cieplejszy, a poziom dwutlenku węgla w atmosferze wyższy niż przed rewolucją przemysłową.
Teoria która starała wyjaśnić te cykle klimatyczne to Cykle Milankovicia” - periodyczne zmiany parametrów orbity ziemskiej, obejmujące ekscentryczność i nachylenie ekliptyki oraz precesję. Opisane przez serbskiego naukowca Milutina Milankovicia są uważane za dominujący mechanizm paleoklimatyczny, gdyż łączny wpływ trzech z nich może w niektórych punktach wpłynąć na zmniejszenie nasłonecznienia o 10% od wartości średniej. Ekscentryczność, nachylenie ekliptyki i precesja orbity Ziemi zmienia się i odpowiada prawdopodobnie za cykle epok lodowcowych z okresem 100 tys. w czwartorzędzie. Teoria Milankovicia zmian klimatu nie jest do końca zgodna z pomiarami.
Może wybuchy wulkanów maja jakiś wpływ na klimat Ziemi. Wybuch superwulkanu zdarza się na Ziemi średnio co 50–100 tysięcy lat. . Superwulkan w Parku Narodowym Yellowstone wybuchał ponad 2 mln lat temu, 1,3 mln lat temu oraz 640 tys. lat temu, dlatego też naukowcy wnioskują, że może on wybuchnąć w najbliższym czasie, tj. w ciągu najbliższych kilku tysięcy lat. Ekosystem zostanie unicestwiony praktycznie na całym, zamieszkałym obszarze Ameryki Północnej. Wobec nadchodzącej zagłady katastrofalna susza w Kalifornii, a nawet niewykluczony wybuch wszystkich reaktorów jądrowych na Ukrainie - okażą się niewinnymi epizodami. Pola Flegrejskie – kaldera superwulkanu o średnicy 13 kilometrów położona w okolicach Neapolu. Do ostatniego wielkiego wybuchu Campi Flegrei doszło około 40 tys. lat temu. W powietrze wyleciało wtedy ok. 300 km³ popiołów i kawałków skał, a ziemia została zalana 200 kilometrami sześciennymi magmy. Szacuje się, że po tym wybuchu Campi Flegrei globalna temperatura spadła o 1–2 °C. Czy taki globalny spadek temperatury może być początkiem epoki lodowcowej?
A może na zmiany klimatyczne Ziemi ma oddziaływanie kosmosu? Słońce leży w odległości około 25 tys. do 28 tys. lat świetlnych od centrum naszej Galaktyki Drogi Mlecznej a prędkość jego ruchu dookoła centrum Galaktyki to około 220 km/s. Pełny obrót, czyli rok galaktyczny trwa 225–250 milionów lat. Położenie Układu Słonecznego w Galaktyce jest prawdopodobnie jednym z czynników warunkujących ewolucję życia na Ziemi, a również może mieć wpływ na klimat i biosferę planety Ziemia.
Groźba zderzenia planetoidy z Ziemią. W głównym pasie planetoid Układu Słonecznego znajduje się od 1,1 do 1,9 milionów planetoid o rozmiarze przekraczającym kilometr. Orbity od 500 do 1000 z nich przecinają się z orbitą ziemską. Istnieje Skala Torino – 10-stopniowa skala, wg której NASA ocenia potencjalne zagrożenie katastrofą kosmiczną, jakie stwarzają rozmaite obiekty nadlatujące w kierunku Ziemi z kosmosu: Przy 10. stopniu siła eksplozji spowoduje globalne zniszczenia i doprowadzi do zmian klimatycznych. Stanowi zagrożenie dla istnienia cywilizacji. Średnia częstotliwość takich zderzeń wynosi raz na 100 000 lat lub rzadziej.
Może to wpływ Nemesis – hipotetyczna gwiazda towarzysząca Słońcu, której istnienie zasugerowano na podstawie regularności w występowaniu masowych wymierań w historii Ziemi. Gwiazda towarzysząca Słońcu mogłaby nie zostać dostrzeżona nawet na początku XXI wieku, jeżeli byłby to chłodny czerwony karzeł lub brązowy karzeł, krążący w odległości od 50 000 do 100 000 au od Słońca, poza granicami Obłoku Oorta.
Kwazary to niezwykle jasne centra galaktyk zasilane przez supermasywne czarne dziury. Wiele z nich emituje olbrzymie ilości materii do macierzystych galaktyk, co odgrywa kluczową rolę w ich ewolucji. Ilość energii emitowanej przez kwazar SDSS J1106+1939 jest co najmniej dwa biliony razy większa niż emisja ze Słońca. To około 100 razy więcej niż cała emisja Drogi Mlecznej - to gigantyczny wypływ.
A może racje ma Newman który w swoim artykule napisał, że wskazując na wzrost temperatur modele ONZ pokazują nieprawdę:
„Nikt nam tego nie mówi, ale przez niemalże dwie ostatnie dekady temperatura na Ziemi nie zmieniła się. A to oznacza, że 95% modeli klimatycznych, które łączyły globalne ocieplenie z emisją CO2 pochodzącego z działalności człowieka, jest błędna. Dlaczego zatem ONZ naciska świat, by ten wydawał miliardy dolarów rocznie na politykę związaną ze zmianą klimatu, której nie ma? Może Christiana Figueres zna odpowiedź?”
Według Newmana ONZ wykorzystuje globalne ocieplenie w celu wprowadzenia centralnej władzy politycznej:


 

piątek, 22 grudnia 2017

Dlaczego tak zacofane organizacyjnie jest lecznictwo (lub może jego cześć )w Polsce.

Raczej spokojny (dla mnie, dla żony pracowity) okres przedświąteczny nastroiły mnie do analizy mojego długotrwałego pobytu, leczenia w Radomskim Szpitalu Specjalistycznym im Dr Tytusa Chałubińskiego na Oddziale Obserwacyjno - Zakaźnym ...Przy wypisie pobytu w dniach 2017-10-11 do 2017-1030 otrzymałem dokumentacje drukowana – stron 5, opinie specjalistów i rentgen uzębienia z dokładnym opisem wykonanych badań a z pobytu w dniach 2017-11-14 dokumentacje drukowaną 4 strony opisu leczenia oraz krążki zapisu badań z urządzenia MR – rezonansu magnetycznego z dnia 2017-11-21 oraz tomografu z dnia 2017-12-01. Uff.. Mam jeszcze skierowania do przychodni specjalistycznej Laryngologicznej oraz Neurologicznej na badania obserwacyjne. Do procesu leczenia i zaangażowania lekarzy i personelu pomocniczego nie mogę mieć zastrzeżeń ani uwag rzeczowych bo nie jestem specem w tej dziedzinę ale razi mnie oparcie całej dokumentacji lekarskiej na dokumentach pisanych, drukowanych czyli na nośnikach papierowych. Jest 21 wiek i większości nowoczesnych krajach stosowane są do tego systemy komputerowe połączone z internetem do przesyłania danych z innymi placówkami. W Polsce podobno ma powstać i być wdrożony taki program. Obecnie Szpital ma swoja stronę WWW - http://www.szpital.radom.pl/rss/wordpress/?page_id=90 ale chyba nie jest jej administratorem bo nie ma poczty e mail. Na portalu społecznościowym Facebook utworzono nawet stronę - https://www.facebook.com/pages/Szpital-Tochtermana-Radom/217043705 – chyba aby tam mogli się użalać niezadowoleni. A jak jest w innych krajach i planowania w Polsce? Już od 1 stycznia 2011 r jest w Polsce ustawa wprowadzająca informatyzacje systemu ochrony zdrowia. Gdyby we wszystkich przychodniach, szpitalach i innych lecznicach była możliwość rejestracji przez Internet, uzyskiwania informacji dotyczących którzy lekarze w danym dniu przyjmują, godziny przyjęć a nawet dla tych zamiejscowych: jak dojechać, gdzie parkingi itp. Ogólne informacje powinny być na stronach WWW które powinny posiadać wszystkie lecznice. Tego systemu jeszcze do tej pory nie wdrożono. Zgodnie ze strategią rozwoju Unii Europejskiej do 2020 roku wszyscy obywatele Unii powinni mieć dostęp do Internetu o szybkości 30 Mb/s lub większej, przy czym połowa z nich do szybkości co najmniej 100 Mb/s. Uff jakie to odlegle i czy realne? Podobno prawdziwe jest twierdzenie: „ Kiedy naukowiec, polityk stwierdza, że ​​coś jest możliwe, jest on prawie na pewno blisko prawdy. Kiedy stwierdza, że ​​coś jest niemożliwe, prawdopodobnie popełnia błąd.” Obecnie chyba nie jesteśmy w stanie określić co jest możliwe w przyszłości. Cyba korzyści z wprowadzeniem komputeryzacji zauważono w szkolnictwie. W krajach nowoczesnych wszystkie podręczniki papierowe zostały zastąpione e-bookami, czyli książkami elektronicznymi. Wszystkie dzieci rozpoczynające naukę - poczynając od szczebla podstawowego - zostały zaopatrzone w tablety, czyli komputery przenośne z ekranem dotykowym. Wyświetlane na nich będą elektroniczne wersje podręczników szkolnych, które zastąpią całkowicie książki papierowe. Są one zapisane w formacie, który przy zachowaniu układu graficznego, tekstowego i formatowania umożliwi odtwarzanie na jak największej liczbie urządzeń przenośnych, takich jak tablety, notebooki, notebooki, iPady, komputery, tablice interaktywne, a nawet zaawansowane smartfony. W ramach programu wszystkie klasy są także usieciowane. Po podłączeniu tabletów uczniów do sieci bezprzewodowej, nauczyciel wyświetla istotne dla lekcji treści w ich podręcznikach, pokazywał ważne akapity, przedstawiał na tablicy interaktywnej grafiki, filmy oraz prezentacje związane z tematem. Estonia to kraj niewielki, ale na tle reszty świata wyraźnie przoduje pod względem innowacyjności i informatyzacji. Tam narodził się Skype, tam można od lat załatwiać sprawy w urzędach, a nawet głosować przez Internet, wreszcie w wieku od lat 7 do 19 uczniowie uczą się tam programowania. A u nas zacofanie i chęć powrotu do średniowiecza do czasów Gutenberga. Mam 79 lata ale kierując się ideą : NO MAN IS SO OLD BUT THAT BE MAY LERN staram się nadążać. Pracując jako konstruktor poznałem komputery – jako użytkownik od tych pierwszych typu Commodore C 64. Ja zakupiłem komputer i podłączyłem do Internetu w roku 2006 abym mógł kontaktować się z córką e mailem i komunikatorem Skype. Mój stary komputer stacjonarny kupiony 21.10.2006 r z procesorem Intel E6300 2x1,86 GHz i jeszcze pod Windows XP został wyrzucony do pojemnika. Ale pamiętam jednak czasy kiedy nie było Windows, wszystko było w DOS i dostęp do programów uzyskiwało się pisząc ścieżkę dostępu. Gdy pojawił się Windows wgrywany z chyba 10 dyskietek 3,5” na nowo kupionych PC – ach to był szczyt postępu. Wystarczyło 2 razy kliknąć w ikonę i wgrywał się program lub żądany zbiór tekstowy. Pierwszy Windows z który się zetknąłem to był Windows 3.1. Był tak niestabilny że często się zawieszał i trzeba było na nowo go wgrywać. A te pierwsze PC – ty miały też prymitywne parametry bo procesory wolne, dysk i RAM o małej pojemności a nie było oczywiście programu Microsoft Office tylko edytor Word i program Excel. Kiedy jeździłem do córki poznawałem kolejne nowsze wersje Windows. Czytam niekiedy komentarze znajomych na Facebook którzy narzekają na kłopoty z internetem, zamieszczaniem wpisów na FB itp. Przypuszczam że niekiedy to wina wolnego internetu lub słabego sprzętu. Ja jestem zwolennikiem dostarczania sygnału kablem i mam umowę z VECTRA na internet 100 MB (obecnie nawet 150 MB) z dekoderem Wi Fi. Dzięki młodym którzy wymienili swój sprzęt na lepszy a ja dostałem ich dotychczasowy i mam Laptop HP Pavilion z procesorem i5 3230 M 2,60 GHz, RAM 4GB, HDD 0,5 T, Windows 10. Po amatorze gier mam stacjonarny komputer z procesorem i7 CPU 860 2,8 GHz – 4 rdzenie, 8 wątków, RAM 8GB, HDD 1TB. Ma Windows 7. Gdy dowiedziałem się na jakiego smoka został ten wymieniony to aż zaparło mi dech. Nowy stacjonarny ma też procesor i7 ale 5930 3,50 GHz, RAM 32 GB DDR4, HDD 3TB + 2x SanDisc SSD 120 GB. Jak ten postęp techniczny w tej dziedzinie idzie szybko do przodu. My doceniamy zalety komputera i internetu i z dwóch naszych emerytur zawsze znajdujemy fundusze na jego utrzymanie.


czwartek, 23 lutego 2017

Podział społeczeństwa, obłudne hasła. Kiedy wróci normalność.

Mamy teraz dziwaczny okres bo partia PiS w demokratycznych wyborach uzyskała władze a opozycja która dawniej rządziła nie uznaje tego faktu. Przez cały czas trwają jakieś protesty nawet blokowanie sejmu oraz skargi do parlamentu UE. Opozycja podobnie jak na Węgrzech rozpoczęła protestowanie na ulicach. Przyjęli zasadę totalnej krytyki rządu i obwinianie go o wszelkie nieprawidłowości jak łamanie demokracji, naruszanie Konstytucji, blokady postanowień Trybunału Konstytucyjnego itp. Te manifestacje były nawet widowiskowe i przyciągały rzesze gapiów którzy zwiększali liczbę protestujących. Byli też tacy protestujący i za pieniądze. Tylu prominentnych polityków opozycji i wspierający ich celebryci, mówili o zagrożeniu demokracji w sytuacji kiedy co tydzień odbywały się ich marsze i manifestacje, podczas których prezentowali między innymi transparenty i hasła nawołujące do fizycznej eliminacji przywódców obecnego obozu rządzącego, a jedyną reakcją policji jest ich pilnowanie aby protestującym nic się nie stało. Obecnie gdy już opozycja wyczerpała chyba arsenał populistycznych haseł rozpoczęła walkę o obronę przyrody, przeciw wycince drzew. A jak to jest w praktyce. Polska jest w europejskiej czołówce, jeśli chodzi o powierzchnię lasów. Zajmują one 29,4 proc. terytorium kraju, rosną na obszarze 9,1 mln ha. Zdecydowana większość to lasy państwowe, z czego prawie 7,6 mln ha zarządzane jest przez Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe. W Polsce lasów wciąż przybywa. Lesistość kraju została zwiększona z 21 proc. w roku 1945 do 29,4 proc. obecnie. Od roku 1995 do 2014 powierzchnia lasów zwiększyła się o 504 tys. ha. Podstawą prac zalesieniowych jest „Krajowy program zwiększania lesistości”, zakładający wzrost lesistości do 30 proc. w 2020 r. i do 33 proc. w 2050 r. Lasy Polski są bogate w rośliny, zwierzęta i grzyby. Lasy rosną w naszym kraju na glebach najsłabszych, głównie z powodu rozwoju rolnictwa w poprzednich wiekach. W polskich lasach systematycznie zwiększa się udział innych gatunków, głównie liściastych. Leśnicy odeszli od monokultur – dostosowują skład gatunkowy drzewostanu do naturalnego dla danego terenu. Dzięki temu w latach 1945-2014 powierzchnia drzewostanów liściastych na terenach PGL LP wzrosła z 13 do ponad 28,2 proc. Dziwne że ci protestujący przeciwko wycince nigdy nie brali udział w nowych nasadzeniach lub choć w akcjach postulujących powstanie nowych parków lub innych placów zieleni we wlanym mieście. Oni umieją tylko krzyczeć protestować ale do konkretnej roboty nie nadają się bo to jest uciążliwe. Ja od młodości byłem wdrożony w akcje nasadzeń. Już w szkole podstawowej z rówieśnikami sadziliśmy drzewka na piaskach w dzielnicy Firlej w Radomiu. Gdy szwagier obsadzał drzewami owocowymi swoją ponad 0,5 ha działkę od wczesnego ranka do późnego wieczoru brałem w tym udział. Swoja działkę teren okolu 0,20 ha również obsadziłem drzewami owocowymi i krzewami. A w tym czasie pracowałem i dokształcałem się na WSI i tylko po pracy i dnie wolne miałem czas na działkę. Dziwne że ktoś na FB sugerował ze ja nie szanuje przyrody. Ciekawe ile ta osoba dołożyła się do powiększenia powierzchni zieleni w Polsce. Nie jestem fanatycznym zwolennikiem żadnej partii ale jeśli widzę dobra prace obecnego rządu to choć nie przeszkadzam. Uważam że PiS zajął miejsce Platformy w samą porę. Zgodnie z oficjalnym bilansem płatniczym naszego kraju w latach kiedy premierem był Donald Tusk (2008 - III kw. 2014) z Polski za granicę wyprowadzono łącznie 411,3 mld zł. Z biliona złotych długu publicznego, aż jedną trzecią zaciągnęła w latach 2007-2015 koalicja Platformy Obywatelskiej z Polskim Stronnictwem Ludowym. W tamtym okresie zadłużenie sektora finansów publicznych wzrosło o ponad 300 mld zł . Rząd Tuska (PO) rządził od 7.11.2007 r. Sprzedał 724 zakłady. PiS zapowiadał w kampanii i realizuje projekty które pozwolą na uszczelnieniu opodatkowania. . Wprowadzenie tych nowych ustaw oznaczałoby, że strumień pieniędzy wypływających z Polski znacznie by się skurczył. Jeśli pieniądze te zostaną w naszym kraju – trafią do budżetu centralnego w formie podatków bądź zostaną w kieszeniach obywateli. Będą wtedy fundusze na dalsze powiększanie powierzchni leśnych na słabych glebach i tworzenie nowych placów zieleni w miastach.