poniedziałek, 28 stycznia 2019

Na kogo będę głosował w przyszłych wyborach.

Ostatnio miały miejsce dwa duże wydarzenia polityczne: konferencja w Sejmie zorganizowana przez klub parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości poświęcona „Zasadom prowadzenia polityki rozwoju” i kolejna konwencja Koalicji Obywatelskiej pt. „Kobieta, Polska, Europa”. Prezes Jarosław Kaczyński mówił o sukcesach zaledwie 3-letniego rządzenia Prawa i Sprawiedliwości w wymiarze gospodarczym, społecznym i socjalnym i przekładaniu się tego sukcesu na poziom życia wszystkich Polaków. Premier Morawiecki, mówił o wysokim wzroście gospodarczym, znaczącym przyroście wpływów podatkowych .Właśnie z tych dwóch tytułów otrzymały one w latach 2016-2018 blisko 16 mld zł więcej niż w roku 2015, kolejne 4 mld zł więcej otrzymają w roku 2019, łącznie, więc będzie to kwota blisko 20 mld zł, podczas całego 8-lecia rządów PO-PSL zaledwie około 4 mld zł więcej. Na program Rodzina 500 plus do końca 2018 roku przeznaczono aż 60 mld zł, a skutkiem ogromnych wydatków było wyciągniecie z biedy rodzin wychowujących dzieci (w szczególności rodzin wielodzietnych), a także wskaźnika dzietności z 1,26 do 1,47 a więc aż o 0,2 punktu procentowego, co się nie udawało przez ostatnie kilkanaście lat.
Natomiast na konwencji Koalicji Obywatelskiej niestety nie było wystąpień merytorycznych, tylko przemówienia, które miały wywoływać emocje i to negatywne w stosunku rządu i wyborców do Zjednoczonej Prawicy. Podsumowując konferencja PiS koncentrowała się na tym jak przenosić efekty wzrostu gospodarczego na poprawę życia wszystkich Polaków, a konwencja Platformy na ideologicznych projektach i nakręcaniu emocji, bo jak się nie ma programu, to można próbować wygrywać tylko dzięki nim. Tyle ostatnich wiadomości w skrócie.
Podczas każdych wyborów chciałem być świadomym wyborcom a nie wybierać tylko z galerii portretów kandydatów. Od kiedy miałem komputer podłączony do internetu czyli od 2008 r kopiowałem z internetu do zbiorów edytora tekstu wszelkie informacje dotyczące rządów danych stronnictw politycznych, stanu gospodarki polskiej i poziomu życia obywateli. Poczałkowo bylem zwolennikiem SLD bo mieli w statucie wprowadzenie socjalizmu typu skandynawskiego. Ale rządy tej formacji pokazały że dalej tylko grabili polska gospodarkę. Dla przypomnienia.
Rząd Oleksego (SLD) od 7.03.1995 r., rządził 14 miesięcy. Sprzedał 598 zakładów.
Rząd Cimoszewicza (SLD) od 7.02.1996 r., rządził 20 miesięcy i 18 dni. Sprzedał 992 strategicznych zakładów;
Rząd Millera (SLD) od 19.10.2001 r., rządził 30 miesięcy i 15 dni. Sprzedał 548 strategicznych zakładów;
Rząd Belki (SLD) od 02.05.2004 r., rządził 17 miesięcy i 29 dni. Sprzedał 477 strategicznych zakładów.
Zgodnie z oficjalnym bilansem płatniczym naszego kraju w latach kiedy premierem był Donald Tusk (2008 - III kw. 2014) z Polski za granicę wyprowadzono łącznie 537,8 mld zł. Z biliona złotych długu publicznego, aż jedną trzecią zaciągnęła w latach 2007-2015 koalicja Platformy Obywatelskiej z Polskim Stronnictwem Ludowym. W tamtym okresie zadłużenie sektora finansów publicznych wzrosło o ponad 300 mld zł . A jak to odczuwali Polacy szczególnie ci biedniejsi?
34 proc. polskich gospodarstw domowych deklaruje, że z trudem wiąże koniec z końcem – czytaliśmy w Diagnozie Społecznej 2011 opracowanej pod kierunkiem prof. Janusza Czapińskiego, psychologa społecznego z Uniwersytetu Warszawskiego. Prawie 20 proc. gospodarstw radziło sobie z trudnością, a prawie 18 proc. z wielką trudnością. Problemy notuje więc aż 72 proc. polskich rodzin. Od 2007 do 2011 r. wzrósł o 4 pkt proc. odsetek rodzin deklarujących, że muszą żyć bardzo oszczędnie, żeby odłożyć na poważniejsze zakupy (z 17,9 proc. do 23,8 proc.). Takie były poprzednie rządy.
Raport Głównego Urzędu Statystycznego „Ubóstwo w Polsce w latach 2013-2014″ przynosi wstrząsające dane. Tendencja jest „rozwojowa”.
W latach 2008-2014 poczet osób zmagających się ze skrajną nędzą zwiększył się o blisko milion. W 2014 jak i rok wcześniej liczba ludzi żyjących poniżej tzw. minimum egzystencji wynosiła niecałe 3 mln. Jednak w stosunku do roku 2012 ich odsetek wzrósł o 0,6 punktu procentowego, z 6,8 proc. do 7,4 proc. Tymczasem w 2008 r. było to 5,6 proc. ludności.
Badania głodu i niedożywienia dzieci w Polsce przeprowadził na zlecenie fundacji Dom Badawczy MAISON. - Objęły one 500 nauczycieli, dyrektorów szkół, pedagogów szkolnych oraz 300 pracowników ośrodków pomocy społecznej. Próba jest ogólnopolska i reprezentatywna - tłumaczy Daria Affeltowicz, kierownik zespołu badawczego.
Badani oceniają, że co dziesiąte dziecko jest niedożywione.
130 tys. dzieci w Polsce cierpi z powodu niedożywienia (7-12 lat), czyli 6% ogółu uczniów szkół podstawowych
Prawie ćwierć miliona (220 tys.) dzieci szkół podstawowych nie odżywia się sposób niezbędny dla ich prawidłowego rozwoju (np. wychodzą z domu bez śniadania, przychodzą do szkoły bez drugiego śniadania, nie jedzą codziennie obiadu)
W 40% klas szkół podstawowych jest przynajmniej 1 dziecko niedożywione 
13% dzieci potrzebujących dożywiania nie otrzymuje go.
Dzieci niedożywione mają problem z nauką, koncentracją, relacjami z rówieśnikami, przejawiają agresję lub są obiektem agresji grupy, są wykluczeni z grupy rówieśników – obserwacje nauczycieli pokazują, że problemy te dotyczą nawet 60% dzieci niedożywionych .
Obraz biedy w tamtym okresie jest wstrząsający. A jak było z gospodarką, handlem, finasami?
Rozmowa z prof. Witoldem Kieżunem.
Nasza struktura gospodarcza w chwili obecnej jest analogiczna do struktury krajów pokolonialnych i w zasadzie można powiedzieć, że Polska jest neokolonią. Jeśli chodzi o niepodległość polityczną to uważam, że ją mamy, choć jest ona ograniczona w ramach Unii Europejskiej. Natomiast w sferze ekonomicznej, niestety, jesteśmy podlegli. Moją tezę bardzo łatwo wytłumaczyć. W Polsce obecnie istnieje około sześćdziesięciu banków, z czego tylko trzy są polskie. Spośród tych trzech tylko jeden ma 100 procent polskiego kapitału - jest nim Bank Gospodarstwa Krajowego. Wszystkie nasze banki sprzedaliśmy łącznie za ok. 25 mld zł, a dla porównania łączny dochód banków w roku ubiegłym wyniósł 15 mld zł. Podsumowując, można powiedzieć, że banki oddaliśmy prawie za darmo. 
Kolejną kwestią jest wielki handel, który można określić mianem „złotego jabłka”. W zasadzie nie mamy polskich supermarketów. Najpopularniejsza u nas jest portugalska „Biedronka”, której właściciel za dwa lata będzie najbogatszym przedsiębiorcą w Polsce. W związku ze sprzedażą banków nie kontrolujemy finansów, ze względu fakt, że nie posiadamy polskich supermarketów – nie mamy handlu. Ale jest jeszcze trzecia ważna struktura, mianowicie przemysł. Niestety, wielki przemysł również w Polsce już nie istnieje. Są oczywiście jeszcze pojedyncze duże firmy, ale coraz częściej bazują one w znacznej części na obcym kapitale, jak choćby Kopalnia Miedzi i Srebra w Lubinie, która posiada jedynie około 43 – 45 procent kapitału polskiego. PKO Bank Polski ma do dyspozycji też mniej niż połowę kapitału polskiego. Posiadamy jeszcze średniej wielkości przedsiębiorstwa, które i tak zaledwie w niespełna połowie przypadków są w pełni polskie. W efekcie w ciągu roku nawet do 100 miliardów złotych zysków zagranicznych przedsiębiorstw wypływa poza Polskę. Za tym idzie niemożność tworzenia nowych miejsc pracy, a w konsekwencji olbrzymia emigracja. Ostatnie dane GUS mówią o 2,1 mln osób stale osiadłych za granicą oraz około 1 milionie Polaków, którzy wyjeżdżają okresowo. Tak więc straciliśmy 3 miliony obywateli. W Polsce mamy również 2 miliony bezrobotnych, co stanowi 13 procent, a także masę emerytów i rencistów.”. Przeżyliśmy okupacje niemiecka to i przy dwóch emeryturach przeżyliśmy i tamten okres. A jak jest obecnie z finansami, gospodarka przy rządzie PiS u:
Wiem że Ministerstwo finansów zapisało w ustawie, że w 2019 roku dochody budżetu państwa wyniosą w tym roku 387,6 mld zł, wydatki zaplanowano w kwocie 416,1 mld zł, co oznacza, że deficyt budżetu państwa będzie nie większy niż 28,5 mld zł. Natomiast deficyt sektora finansów publicznych (liczony według metodologii UE) ma wynieść 1,7 proc. PKB. Senat przyjął ustawę budżetową na 2019 r. z takimi danymi. Ustawa budżetowa zakłada zwiększenie zatrudnienia w gospodarce narodowej o 0,5 proc. w 2019 r. co doprowadzi do zmniejszenia stopy bezrobocia do poziomu 5,6 proc. Wśród głównych kierunków wydatków budżetowych wymienił blisko 98 mld zł na ochronę zdrowia. A 84 mld zł zostanie przekazane na oświatę, szkolnictwo i naukę, co także jest rekordową kwotą. Na obronność zostanie przeznaczone 79 mld zł, co oznacza, że trzymamy się wymogu NATO, aby przeznaczać na ten cel 2 proc. PKB. Mamy też rekordowy wzrost w łącznej puli wydatków na renty i emerytury. W samej tej waloryzacji, która w dużym stopniu będzie się opierała na waloryzacji kwotowej od 1 marca wydamy dodatkowo 8,5 mld zł na waloryzację, tak żeby najniższe emerytury były waloryzowane w kwocie nie niższej niż 70 zł. Jestem już zdecydowany na kogo głosować ale każdy ma wolna wolę.

sobota, 26 stycznia 2019

Rozmyślanie nad życiem emeryta.

Dziś idziemy na kolejny wieczorek w klubie Senior a wczoraj poświeciłem sporo czasu nad zdjęciami wykonanymi w klubie. Trzeba je najpierw przenieść z aparatu do komputera, obrobić w programie graficznym, przenieść na pendrive i zanieść do zakładu foto dla wydruku. Ale sporo osób z klubu pracuje za darmo dla klubu. Po każdym wieczorku tanecznym, spotkaniu okolicznościowym zostają szczególnie ci młodsi i z zarządu klubu aby wszystko wymyć, posprzątać. Mnie sporo czasu zajmuje tez praca w zarządzie właścicieli mieszkań naszego budynku. Często chodzę do biura zarządcy aby przejrzeć faktury, rachunki wykonanych prac oraz uczestniczę w odbiorze tych prac w naszym budynku. Co jakiś czas mamy wielogodzinne spotkania zarządu dla wytypowania wykonawców a przed zebraniem ogólnym właścicieli na podaniu propozycji prac z funduszu remontowego. Oczywiście to praca za darmo a jeszcze jestem zobowiązany do zapoznania się z zagadnieniami prawnymi i technicznymi związanymi z ciepłownictwem, budownictwem, hydrauliką itp. Wszystko to w ramach samokształcenia ale do tego jestem już przygotowany. Dokształcaliśmy się z zona pracując i ucząc się wieczorowo lub zaocznie. W pracy w RWT jako konstruktor tez stosowałem samokształcenie bo w szkółkach uczono mnie konstruowania w metalu a w pracy rozpoczynał się okres stosowania tworzyw sztucznych. U Wiesi w biurach projektowych gdzie pracowała jako projektant automatyka początkowo była na przekaźnikach a później szybko wdrażano automatyka na półprzewodnikach. To samokształcenie to przesiadywanie wielogodzinne wieczorami na książkami technicznymi wypożyczanymi z biblioteki technicznej. Na beletrystykę brakowało czasu. Teraz tez się dokształcam przeglądając internet bo to podobno dla zdrowia, dla odmłodzenia pamięci w wieku starczym. Obecnie powraca idea powszechnego nauczania korzystania z komputera, internetu nawet dla osób starszych. Popieram ta idee bo trening umysłu jest również wskazany dla zdrowia jak gimnastyka, tańce. Wyniki najnowszych badań wskazują, że trening internetowy może stymulować aktywność neuronów i poprawić funkcjonowanie mózgu u osób dorosłych. Z upływem lat mózg się starzeje i zachodzą zmiany w jego budowie i funkcjonowaniu, takie jak atrofia lub zanik, zmniejszenie aktywności komórkowej oraz tworzenie się płytek amyloidwych, tzw. płytek starczych, które wiążą się z chorobą Alzheimera. Naukowcy odkryli, że stymulacja, którą zapewnia internet, pozytywnie wpływa na wydajność i przetwarzanie danych przez mózg. Zmienia się sposób, w jaki kodujemy nowe informacje. Pozwala nam to działać szybciej i sprawniej. U osób, które wcześniej nie miały kontaktu z internetem, zaobserwowano, że uaktywniła się przednia część mózgu, a dokładnie środkowy i dolny zakręt czołowy – obszary mózgu odpowiedzialne za pamięć operacyjną i podejmowanie decyzji. Na początku badania te części mózgu w ogóle nie były aktywne. Naukowcy twierdzą, że korzystanie z internetu działa na mózg jak gimnastyka. Wyszukując informacje uczymy się zachowywać w pamięci operacyjnej ważne dla nas dane. Jesteśmy także zasypywani obrazkami, zdjęciami i wszelkiego rodzaju grafiką – z tego także musimy wyłowić to, co nas interesuje. Co więcej, okazuje się, że wystarczy tydzień, by nadrobić wieloletnie zaległości. Od 2008 roku gdy kupiliśmy pierwszy komputer i podłączyliśmy do do internetu codziennie przeglądam internet więc chyba nie mam zaległości.

środa, 23 stycznia 2019

Moje rozmyślania o nauczaniu i postępie nauki.

Obecne lata charakteryzują szybki postęp nauki a szczególnie informatyki z wykorzystaniem układów sztucznej inteligencji. Posiadam tylko wykształcenie w kierunku mechanika ale samokształceniem poznałem podstawy elektroniki, budowy tranzystorów, okładów scalonych z których obecnie są zbudowane obwody komputerów i innych układów informatyki. Wolałem wypożyczać z biblioteki technicznej książki na tematy elektroniki, komputeryzacji niż książki beletrystyczne. Typowa nauka w szkołach nawet na WSI zniechęcała mnie bo uczono nas raczej historycznych informacji technicznych gdy nawet w pracy mieliśmy urządzenie, maszyny nowoczesne. Gdy w szkołach, uczelniach nie przekazuje się najnowszych informacji z danych przedmiotów to nauka taka zniechęca tych najbardziej zdolnych. Efektem tego jest że niekiedy nie kończą uczelni gdyż w tym czasie wolą doskonalić się w dziedzinie która lubią. Przykładami są np: Bill Gates, Steve Jobs, James Cameron, a ostatnio Mark Zuckerberg - studiowali na najbardziej prestiżowych uczelniach, ale przed uzyskaniem dyplomu odeszli ze studiów by robić karierę. Dzisiaj są niesamowicie bogaci, wpływowi i sławni. Oczywiście ja nie mogę się równać do tych wybitnych postaci ale mam i miałem podobne odczucia. Z internetu wiem, że dydaktyka, zwłaszcza w naukach matematyczno-przyrodniczych, jest w kryzysie. Ale na naszych oczach zmienia się sposób myślenia, sposób pracy, nawet mózgi kolejnych pokoleń przedstawicieli naszego gatunku mają strukturę połączeń nerwowych nieco inną, niż rodzice, aby lepiej radzić sobie z wszechobecną elektroniką. Kto spróbował kiedyś programować, ten wie, że czynność ta wymaga specyficznego podejścia do problemów i myślenia abstrakcyjnego w oderwaniu od języka naturalnego, przypominającego nieco to znane matematykom. Zetknięcie się z tą czynnością ma jednak niewątpliwie wiele zalet. Moc programowania spostrzegli specjaliści od edukacji bo nawet za Oceanem brakuje programistów oraz specjalistów od sztucznej inteligencji i firmy amerykańskie muszą ich sprowadzać z zagranicy lub zlecać wykonanie zadań firmom spoza kraju. Tam nauka tworzenia aplikacji jest już sprawą przetrwania kraju. Brytyjski Sekretarz Edukacji Michael Grove ogłosił plan zastąpienia obecnego w szkołach kursu ICT (Information Communications Technology, czyli nasza „informatyka”), mającego zmniejszyć „cyfrowy analfabetyzm”, programem bardziej zrównoważonym. Chodzi o to, żeby uczniowie lepiej rozumieli technologię. Nauka konkretnych programów to jak uczenie się czytania lektur… i tylko tyle. A przecież nie o to chodzi, aby dorosły obywatel potrafił tylko „czytać”, niech umie też pisać i wymyślać rozwiązania problemów. Za kilka lat i w Polsce pisanie kodu może stanąć w szkołach na równi z matematyką i językiem. W raporcie „Polska 2030” zostały zapisane dwa priorytety rozwoju gospodarczego: transport oraz cyfryzacja. Obecnie rząd zdaje sobie sprawę z zysków, jakie daje powszechny dostęp do szerokopasmowego internetu. W tym momencie aż 40 proc. wzrostu produktywność Unii Europejskiej to wynik rozwoju technologii informacyjnych i komunikacyjnych. Te same czynniki odpowiadają za 25 proc. wzrostu PKB naszego kraju. Zgodnie ze strategią rozwoju Unii Europejskiej do 2020 roku wszyscy obywatele Unii powinni mieć dostęp do Internetu o szybkości 30 Mb/s lub większej, przy czym połowa z nich do szybkości co najmniej 100 Mb/s.. W Estonii od 2000 roku dostęp do Internetu jest wpisanym do konstytucji prawem każdego obywatela. Obecnie wkraczamy w epokę cyfrowego systemu który niesie nowe wyzwania ale tez zagrożenia związane z robotyzacją i automatyzacją. Są w niej wykorzystywane układy ze sztuczną inteligencją. Sztuczna inteligencja to dział informatyki, którego przedmiotem jest badanie reguł rządzących inteligentnymi zachowaniami człowieka, tworzenie modeli formalnych tych zachowań i – w rezultacie – programów komputerowych symulujących te zachowania. Tyle teorii. Futurolodzy pokazują świetlista przyszłość ludzkości. Na porządku dziennym będą operacje transplantologiczne przy użyciu elektronicznie sterowanych sztucznych organów, a zakładanie protez będzie rutynowym zabiegiem chirurgicznym. Nanoroboty będą wprowadzane głęboko do ciała, aby dostarczyć lekarstwa do chorych komórek lub wykonać mikrooperację. Słyszeliśmy już o projektach i istniejących już sieci autonomicznych „samochodów na życzenie”. Zamiast wzywać taksówkę zamawia sie automatyczny samochód. Szybko zjawia się ten, który znajduje się najbliżej. Jeśli jesteś zajęty, podajesz tylko docelowy adres, a pojazd sam cię tam zawozi. Można nim sam kierować - co kto lubi. Samochód odjeżdża i rusza zrealizować następne zamówienie. Czy to lepsze niż zwykła taksówka?
Samochody wyposażone w różne czujniki, radary i kamery są w stanie wykrywać sytuację na drodze i reagować na uczestników ruchu. Kilku producentów dostało już nawet pozwolenia od swoich rządów na testowanie autonomicznych samochodów w normalnym ruchu.
Sztuczna inteligencja szybko znajduje swoje miejsce w kluczowych obszarach działalności przedsiębiorstw. Jak wynika z informacji opublikowanych przez firmę Accenture, wkrótce będzie na nią przypadało 25% wszystkich wydatków na technologie. Sztuczna inteligencja, która ludzką inteligencję rozszerza o efektywne przetwarzanie i precyzyjną analizę danych, umożliwia podejmowanie lepiej umotywowanych decyzji, natomiast automatyzacja usprawnia działania.  Zastosowanie sztucznej inteligencji ogranicza tylko wyobraźnia.
"Specjaliści rozróżniają dwa rodzaje sztucznej inteligencji, tzw. wąską i szeroką, która przekroczy zdolności człowieka. Na razie jesteśmy na etapie tej pierwszej, daleko od prawdziwej sztucznej inteligencji, przed której potencjalnymi konsekwencjami przestrzegali, choćby Elon Musk i Bill Gates" Ale niewłaściwe wykorzystanie sztucznej inteligencji i robotyzacji mogą być groźne dla ludzkości. Działacze międzynarodowej organizacji Human Rights Watch rozpoczęli kampanię o nazwie Stop Killer Robots, której celem jest powstrzymanie prac nad budową autonomicznych systemów broni i uzbrojenia, które mogłyby wybierać i atakować cele bez udziału człowieka. Ich zdaniem, społeczeństwo obywatelskie znajdzie sposób na to, by zakazać budowania takich broni, przekraczających granice moralności i prawa. Przekonani są oni, że autonomiczne roboty bojowe mogą pojawić się już niebawem; w swoim raporcie z 2012 roku pt. Losing Humanity: The Case Against Killer Robots przedstawiają rozmaite problemy etyczne, prawne i polityczne związane z tworzeniem takich broni. Ich zdaniem trzeba działać już teraz, zanim nie będzie za późno. Społeczeństwo jest przerażone dowiadując się o możliwych postępach w systemach uzbrojenia. Ludzie nie chcą zabójczych robotów, dla normalnych ludzkich istot to coś odrzucającego Niezależnie od narzekań cybersceptyków historia ludzkości pokazuje, że większa wiedza i lepsza komunikacja raczej nam służą, niż przeszkadzają. Przez dziesiątki tysięcy lat żyliśmy w małych, niezbyt przyjaźnie nastawionych do siebie grupach. Dziś, kiedy tak łatwo możemy poznawać ludzi mieszkających daleko od nas, ich życie i obyczaje wydają się mniej obce, a współpraca staje się bardziej pożądana niż konflikt.

niedziela, 13 stycznia 2019

Czy maszyny wyposażone w układy sztucznej inteligencji zlikwidują ludzkość na Ziemi?

Obecnie człowiek jako jedyna istota na Ziemi posiada możliwość twórczego działania. Wyposażeni jesteśmy w mózg który jest kosztownym energetycznie narządem (nasz stanowi zaledwie 2% masy ciała, a zużywa 20% energii) ale go minimalne wykorzystujemy. Podobno na rozwoju technologii, nauki zyskają ludzie zdolni do współpracy - a nie konkurencji. Większość ludzi niestety nie będzie w stanie obsłużyć nowych technologii, które z dnia na dzień stają się coraz bardziej skomplikowane. Ale sukces jednostek jest mniej ważny jak osiągnięcia nauki które może cała ludzkość wykorzystać. Ponieważ wielu obserwatorów uważa, że tempo postępu technologicznego zwiększa się, wielu myślicieli transhumanizmu spekuluje, że następne pół wieku zaowocuje radykalnymi skokami w technologii. Transhumanizm utrzymuje, że jest to pożądane i że ludzie mogą i powinni stać się czymś więcej niż ludźmi przez zastosowanie innowacji takich jak inżynieria genetyczna, nanotechnologia molekularna, neurofarmaceutyki, ulepszone protezy czy bezpośredni interfejs mózg-komputer - projekt poznania ludzkiego cognomu. Transhumanizm zaprzęga rozum, naukę i technologię by wyeliminować biedę, choroby, niepełnosprawność, niedożywienie . A czy jest Transhumanizm (czasem skracany do >H lub H+). Jest to ruch intelektualny, kulturowy oraz polityczny postulujący możliwość i potrzebę (ale nie konieczność) wykorzystania nauki i techniki, w szczególności neurotechnologii, biotechnologii i nanotechnologii, do przezwyciężenia ludzkich ograniczeń i poprawy kondycji ludzkiej. Podobno już w niedalekiej przyszłości urządzenia -cyborgi wyposażone w sztuczna inteligencje będą współpracować z człowiekiem. Nawet padają takie opinie: „"Udoskonalenia wprowadzane w technologii genetycznej mogą doprowadzić do pojawienia się klasy ludzi genetycznie zaawansowanych" - takie stwierdzenie padło na dwudniowym szczycie, w czasie którego podejmowano zagadnienia dotyczące przyszłości oraz kierunków rozwoju nauki. "Udoskonalenie rasy ludzkiej powinno nastąpić w ciągu najbliższych 30 lat. A „Sztuczna inteligencja (ang. Artificial Intelligence – AI) to nauka obejmująca zagadnienia logiki rozmytej, obliczeń ewolucyjnych, sieci neuronowych, sztucznego życia i robotyki. Sztuczna inteligencja to dział informatyki, którego przedmiotem jest badanie reguł rządzących inteligentnymi zachowaniami człowieka, tworzenie modeli formalnych tych zachowań i – w rezultacie – programów komputerowych symulujących te zachowania. Tyle teorii. Futurolodzy pokazują świetlista przyszłość ludzkości. Na porządku dziennym będą operacje transplantologiczne przy użyciu elektronicznie sterowanych sztucznych organów, a zakładanie protez będzie rutynowym zabiegiem chirurgicznym. Nanoroboty będą wprowadzane głęboko do ciała, aby dostarczyć lekarstwa do chorych komórek lub wykonać mikrooperację. Specjalne czujniki będą monitorować stan zdrowia ludzi i przekazywać wyniki do opartej na chmurze bazy, do której dostęp będzie miał lekarz rodzinny. Wszystko to powinno prowadzić do znacznego wydłużenia długości życia. Ludzie będą mieszkać w inteligentnych domach, w których większość procesów służących utrzymaniu komfortu otoczenia będzie w pełni zautomatyzowana. Oprogramowanie sterujące domem będzie kontrolowało zużycie i uzupełnianie energii, wody oraz żywności. Mieszkańcy będą musieli zatroszczyć się jedynie o to, aby na ich koncie znajdowało się wystarczająco pieniędzy na pokrycie rachunków. Nasze cyfrowe alter ego zostanie w pełni ukształtowane w ramach jednej globalnej infrastruktury zdolnej do samoregulacji i biorącej udział w zarządzaniu życiem na naszej planecie. Najaktywniejsi i najskuteczniejsi użytkownicy uzyskają przywileje moderatora. System będzie rozdzielał zasoby między ludźmi, zapobiegając w ten sposób konfliktom zbrojnym i innym klęskom humanitarnym. Ale oprogramowanie wykorzystujące algorytmy sztucznej inteligencji może w ciągu najbliższych 10–20 lat przyczynić się do zwolnienia 10,5 miliona osób. Podobnie jak automatyka przemysłowa zastąpiła tysiące robotników, dzisiejsze algorytmy i roboty zmniejszają zapotrzebowanie na pracowników. Ale najgroźniejsze dla ludzkości są opracowywane roboty bojowe wyposażone w systemy sztucznej inteligencji mogą doprowadzić do wybuchu przerażającego, globalnego konfliktu jądrowego – ostrzega raport niezależnej instytucji badawczej RAND Corporation. Wielu futurologów, wizjonerów i naukowców obawia się niekontrolowanego rozwoju maszyn, który mógłby spowodować zagładę ludzkości. Autorzy raportu oceniają, że użycie robotów przez wojsko może doprowadzić do nuklearnej katastrofy już około około roku 2040. Obawiają się, że w przypadku konfliktów roboty nie będą prowadzić żadnej polemiki, tylko przejdą do programu jak najszybszego unicestwienia wroga, czyli pozbawienia życia całej ludzkości.
Zwolennicy regulacji prawnych w rozwoju sztucznej inteligencji przekonują, że trzeba go ściśle kontrolować, „aby nie przejął władzy większej niż człowiek, ponieważ ludzkość może nie dożyć końca tego stulecia".


sobota, 8 grudnia 2018

Czy ludzkość może wpływać na klimat Ziemi.

Przeprowadzane badania wykazały że około 3,2 mln lat temu nasiliły się wahania klimatu – po fali zimna (glacjał) następowało ocieplenie (interglacjał). Strefy podbiegunowe przechodziły cykle zlodowacenia i topnienia, powtarzające się co 40–100 000 lat. (Zlodowacenia trwały od 100 do 300 000 lat, a interglacjały od 15 do 220 000 lat.) Taka sytuacja utrzymywała się przez całą epokę plejstoceńską. Ponieważ przez znaczną część swojej historii planeta prawdopodobnie pozbawiona była (lub miała niewielką ilość) lodu, epoka ta nazywana jest również epoką lodową. Ostatnia epoka lodowcowa skończyła się około 11 tys. lat temu. Obecnie Ziemia jest w okresie ocieplenia (interglacjału), w epoce holocenu (dawniej aluwium). Jest parę opracowań starających się to wyjaśnić ale są natomiast dowody na wpływ aktywności słonecznej (która jest cykliczna), na temperaturę Ziemi. Jedna z tych to - Cykle Milankovicia - periodyczne zmiany parametrów orbity ziemskiej, obejmujące ekscentryczność i nachylenie ekliptyki oraz precesję. Opisane przez serbskiego naukowca Milutina Milankovicia są uważane za dominujący mechanizm paleoklimatyczny, gdyż łączny wpływ trzech z nich może w niektórych punktach wpłynąć na zmniejszenie nasłonecznienia o 10% od wartości średniej. Ekscentryczność, nachylenie ekliptyki i precesja orbity Ziemi zmienia się i odpowiada prawdopodobnie za cykle epok lodowcowych z okresem 100 tys. w czwartorzędzie. Teoria Milankovicia zmian klimatu nie jest do końca zgodna z pomiarami. Większość okresów interglacjalnych w drugiej połowie czwartorzędu pokrywa się z okresami maksymalnych mimośrodów orbity Ziemi przy większym nachyleniu osi obrotu do płaszczyzny ekliptyki, ale wydaje się, że wymuszanie jest małe w tej skali, jeżeli rozważa się epoki zlodowaceń. Postulowano różnego rodzaju mechanizmy (dwutlenek węgla, dynamika pokrywy lodu), mające wytłumaczyć te różnice. Obserwowane w ostatnich dziesięcioleciach ocieplenie, cofanie się lodowców Antarktydy, chociaż bardzo dramatyczne, miało miejsce już w przeszłości. Zdaniem profesora Erica Steiga z University of Washington, zjawiska tego nie można jednoznacznie przypisać powodowanemu przez człowieka ociepleniu klimatu. Steig wraz z Qinghua Dingiem przebadali rdzenie lodowe i stwierdzili, że większość ocieplenia badanego obszaru Antarktyki, które miało miejsce w latach 90. ubiegłego wieku, było spowodowane wystąpieniem El Niño. Co więcej, uczeni stwierdzili, że do podobnego topnienia dochodziło też w latach 40. XX wieku i latach 30. XIX wieku. Jeśli cofnęlibyśmy się w czasie i przyjrzeli Antarktyce z lat 40. XX wieku i 30. XIX wieku stwierdzilibyśmy, że regionalny klimat przypomina ten dzisiejszy. Myślę, że mieliśmy wówczas do czynienia z równie szybkim cofaniem się lodowców co obecnie - stwierdził uczony. W przyrodzie nie ma jednak jasnych reguł gry i nie jest powiedziane, że będziemy mieli teraz wielki spadek temperatur. Z roku na rok wartości miar tendencji centralnej ziemskiej termiki są różne, a nawet w największej fazie wzrostu, zdarzały się sytuacje, w których któryś rok był zimniejszy od poprzedniego. Ze spokojem należy zatem czekać na rozwój sytuacji. Konstatacja, jakoby "globalnego ocieplenia" w ogóle nie było jest jednak bezsensowna i nawet wobec teorii spiskowej, w którą się wpisuje, po prostu nielogiczna. Nie ma za to oczywistych dowodów na to, że człowiek jakoś szczególnie mocno wpływa na klimat. Być może działalność ludzka wpływa wraz z naturą na to, że powietrze staje się (a raczej stawało) coraz cieplejsze, wszelkie ekologiczne tezy o tym, że tylko my, jako rodzaj ludzki, czynimy tak wielkie zło jest jednak ogromnym farmazonem, pozbawionym jednoznacznych dowodów. Protokół z Kioto z 1997 stwierdza, że nadchodzi globalne ocieplenie które jest spowodowana wzrostem stężenia gazów cieplarnianych w atmosferze w wyniku działalności człowieka. Działającego w Unii Europejskiej ETS - systemu handlu emisjami spalin, który pochłonął do tej pory astronomiczną kwotę 287 miliardów dolarów a opublikowane raporty nie pozostawiły złudzeń, że w najmniejszym nawet stopniu nie przyczynił się on do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Nic nie pomogło w odkłamaniu kwestii globalnego ocieplenia. „Globalne Ocieplenie” które jest pretekstem do stosowania geoinżynierii, nie zostało nigdy naukowo udowodnione i jest największych oszustwem w historii świata, jest to olbrzymia machina propagandowa służąca bankowo-korporacyjnej żydowskiej elicie władzy (cabal elite z ang.) do zarabiania gigantycznych pieniędzy i budowy struktur globalnego rządu, według zaleceń w programie ONZ o nazwie Agenda 21, program został ratyfikowanym przez kraje członkowskie w latach 90-tych. Nic nie pomogło w odkłamaniu kwestii globalnego ocieplenia. Nie spowodował tego gigantyczny skandal naukowy zwany Climate Gate. Przypomnijmy, że część danych naukowych, na które powoływał się ONZ-owski IPCC została sfałszowana. Naukowcy, którzy tego dokonali z pewnością zrobili to, czego się od nich oczekiwało. W swoim artykule Newman napisał: „Nikt nam tego nie mówi, ale przez niemalże dwie ostatnie dekady temperatura na Ziemi nie zmieniła się. A to oznacza, że 95% modeli klimatycznych, które łączyły globalne ocieplenie z emisją CO2 pochodzącego z działalności człowieka, jest błędna. Dlaczego zatem ONZ naciska świat, by ten wydawał miliardy dolarów rocznie na politykę związaną ze zmianą klimatu, której nie ma? Myślę że całkiem słusznie i trzeba odejść od niesprawdzonych utopijnych idei ze ludzkość jest winna globalnemu ociepleniu bo emituje dużo dwutlenku węgła. Gdy uczeni dowodzą że przyjmowane modele klimatyczne są do poprawy to powinny być i inne decyzje bo obecne służą dla zysków państw monopolistów elektrowni wiatrowych. A w którym okresie Ziemi było najcieplej – w okresie Miocenu – najstarszej epoka neogenu. Trwał od 23,03 mln do 5,333 mln lat temu. Początek miocenu był najcieplejszym okresem w ciągu 35 mln lat w którym klimat był cieplejszy, a poziom dwutlenku węgla w atmosferze wyższy niż przed rewolucją przemysłową. Gdy w dziejach Ziemi następowało ochłodzenie klimatu to towarzyszyło mu jego osuszenie - powierzchnia lasów silnie zmniejsza się, duże połacie Ziemi pokrywają trawy. Wtedy nie było ludzkości i rewolucji przemysłowej.
Dane pobrano z internetu z rożnych źródeł.

piątek, 6 kwietnia 2018

Czy teoria „Chemtrails” - Trucie ludzi substancjami zrzucanymi z samolotów to bzdury?

Ostatni modne stały się katastroficzne teorie o celowym truciu ludzi przez substancje zrzucane z samolotów i jako dowód pokazują zdjęcia dziwnych smug w atmosferze. Możliwe że określenie Chemtrails - dotyczy badania regulacji klimatu na pewnym obszarze prowadzone przez uczonych z USA. Zamiast ograniczeń emisji gazów, jak zakładał projekt z Kyoto, tworzona ma być przy pomocy rozpylonych w atmosferze na wysokości 6.000m tlenków aluminium i soli baru warstwa odprowadzająca – na wskutek zachodzących w niej skomplikowanych procesów przemiany – z jednej strony promieniowanie cieplne odbite od ziemi w przestrzeń kosmiczną, z drugiej załamująca i odbijająca jak lustro padające światło słoneczne. Skomplikowane symulacje komputerowe przeprowadzone w Lawrence Livermore National Laboratory miały wykazać, że rezultatem może być ograniczenie nagrzewania się ziemi do 85%, co pozwoliłoby nawet na podwojenie emisji dwutlenku węgla w następnych 50-ciu latach… Wynalazek bazuje na tzw. “Welsbach”-patencie z 1991 r., przedstawiony w maju 2000 r. na International Panel on Climate Change (ICPPC) zrzeszającym setki naukowców z całego świata i patronowanym przez UNO, spotkał się z pozytywnym przyjęciem. Czy jest jednak możliwe trucie ludzi przez zrzucanie z samolotów substancji toksycznych?
Opinie specjalistów: Warto pamiętać, że niebo nad nami poprzecinane smugami kondensacyjnymi oznaczało by skażenie głównie górnych warstw atmosfery, gdyż są to substancje bardzo lotne. A jeśli nawet założyć, że część z nich opadnie na ziemię silnie rozcieńczone i to stanie się to dziesiątki tysięcy kilometrów od miejsca zrzutu.  Aby mieć jakąkolwiek gwarancję, że substancja rozpylana doleci do ziemi nad terenem przelotu, należy to robić na wysokości do… 30 metrów! Wszelkie próby rozpylania powyżej 100 metrów tracą sens, gdyż od tej wysokości występują zarówno silne prądy wstępujące, jak i znoszące. Substancja powinna być także rozpylana z samolotu lecącego z możliwie najmniejszą prędkością,
Zastanówmy się nad potęgą przyrody w wyrzucanie w atmosferę rożnych pyłów, trujących gazów.
Erupcje wulkanów wyrzucają w atmosferę wielokrotnie więcej pyłów niż są możliwości całej ludzkości. Przykład dwóch wulkanów o rożnej sile erupcji.
Wybuch wulkanu Tambora (Indonezja), 1815 rok: VEI=7, w powietrze wyrzucone zostało 140 mld ton pyłów i skał. Skutki tej erupcji były odczuwalne na całym globie; rok 1816 był „rokiem bez lata”: mrozy odnotowano wówczas w Stanach Zjednoczonych nawet w czerwcu; chłody spowodowały katastrofę również w Europie, prowadząc do największego głodu na tym kontynencie w XIX wieku, a być może także do epidemii. Wulkan 2. Pinatubo (Filipiny), 1991 rok: VEI=6, pył wulkaniczny został wyrzucony na wysokość 34 kilometrów i opadł nawet na kontynencie azjatyckim, w Wietnamie; pył unosił się też w atmosferze, zmniejszając dostęp promieniowania słonecznego i powodując w ciągu kolejnych dwóch lat obniżenie globalnych temperatur o 0,5 stopnia C .
Skala eksplozywności.
VEI
Typy erupcji
Opis erupcji
Wysokość
słupa
popiołów
Objętość
wyrzuconych
materiałów
Częstość[potrzebny przypis]
Przykład
Liczba
wystąpień*
0
hawajska
nieeksplozywna
<100 m
<10 tys. m³
codziennie
Mauna Loa
wiele
1
hawajska/strombolijska
łagodna
100-1000 m
10-100 tys. m³
codziennie
Stromboli
wiele
2
strombolijska/wulkaniańska
eksplozywna
1-5 km
0,1–1 mln m³
cotygodniowo
Galeras (1993)
3631
3
wulkaniańska/pliniańska
eksplozywna
3-15 km
1–10 mln m³
corocznie
Nevado del Ruiz (1985)
924
4
wulkaniańska/pliniańska
kataklizm
10-25 km
10-100 mln m³
≥ 10 lat
Soufrière Hills (1995)
307
5
pliniańska/ultrapliniańska
kataklizm
>25 km
1–10 km³
≥ 50 lat
St. Helens (1980)
106
6
pliniańska/ultrapliniańska
kataklizm
>25 km
10–100 km³
≥ 100 lat
Pinatubo (1991)
46
7
pliniańska/ultrapliniańska
kataklizm
>25 km
>100 km³
≥ 1000 lat
Tambora (1815)
4
8
ultrapliniańska
kataklizm
>25 km
>1000 km³
≥ 10 000 lat
Yellowstone (2,1 mln, 1,3 mln i 640 tys. lat temu)
0




Smugi które widzimy za samolotami to smugi kondensacyjne. Smuga kondensacyjna – zbudowana z kryształków lodu chmura typu cirrus, powstająca najczęściej za samolotem odrzutowym lecącym w górnej troposferze i dolnej stratosferze, zazwyczaj na wysokości między 8 a 15 km nad ziemią. Może utrzymywać się nawet kilka dni. Wystąpić może także za samolotem o napędzie śmigłowym, jeśli tylko zaistnieją ku temu odpowiednie warunki. Chmura powstaje poprzez skroplenie pary wodnej utrzymującej się w powietrzu w stanie przechłodzonym na wysokości kilku kilometrów nad ziemią. Dzięki aerozolowi, jakim są spaliny, których drobiny stanowią jądra kondensacji, para wodna wytrąca się w postaci kropelek, po czym natychmiast zamarza. Do kondensacji pary potrzebna jest jednak obecność jąder kondensacji, czyli zawieszonych w powietrzu stałych lub ciekłych cząstek, na których mogłyby się tworzyć zaczątki kropel wody. W czystym środowisku pozbawionym tego typu materii zjawisko kondensacji nie może zajść. Występuje wówczas zjawisko przechłodzenia. Gdy tylko pojawia się aerozol, w tym przypadku spaliny samolotu, para wodna błyskawicznie skrapla się i natychmiast zamarza w postaci drobnych kryształków lodu, tworząc chmurę pierzastą. Pełne dane - https://pl.wikipedia.org/wiki/Smuga_kondensacyjna.
Opinie o trucie ludzi jet też nielogiczne bo to tak jakby hodowca podtruwał swoje zwierzęta.

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Czy ludzkość może modyfikować klimat globalny.

Protokół z Kioto z 1997 stwierdza, że nadchodzi globalne ocieplenie które jest spowodowana wzrostem stężenia gazów cieplarnianych w atmosferze w wyniku działalności człowieka. Działającego w Unii Europejskiej ETS - systemu handlu emisjami spalin, który pochłonął do tej pory astronomiczną kwotę 287 miliardów dolarów a opublikowane raporty nie pozostawiły złudzeń, że w najmniejszym nawet stopniu nie przyczynił się on do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Nic nie pomogło w odkłamaniu kwestii globalnego ocieplenia. „Globalne Ocieplenie” które jest pretekstem do stosowania geoinżynierii, nie zostało nigdy naukowo udowodnione i jest największych oszustwem w historii świata, jest to olbrzymia machina propagandowa służąca bankowo-korporacyjnej żydowskiej elicie władzy (cabal elite z ang.) do zarabiania gigantycznych pieniędzy i budowy struktur globalnego rządu, według zaleceń w programie ONZ o nazwie Agenda 21, program został ratyfikowanym przez kraje członkowskie w latach 90-tych. Zamiast ograniczeń emisji gazów, jak zakładał projekt z Kyoto, tworzona ma być przy pomocy rozpylonych w atmosferze na wysokości 6.000m tlenków aluminium i soli baru warstwa odprowadzająca – na wskutek zachodzących w niej skomplikowanych procesów przemiany – z jednej strony promieniowanie cieplne odbite od ziemi w przestrzeń kosmiczną, z drugiej załamująca i odbijająca jak lustro padające światło słoneczne. Skomplikowane symulacje komputerowe przeprowadzone w Lawrence Livermore National Laboratory miały wykazać, że rezultatem może być ograniczenie nagrzewania się ziemi do 85%, co pozwoliłoby nawet na podwojenie emisji dwutlenku węgla w następnych 50-ciu latach… Wynalazek bazuje na tzw. “Welsbach”-patencie z 1991 r., przedstawiony w maju 2000 r. na International Panel on Climate Change (ICPPC) zrzeszającym setki naukowców z całego świata i patronowanym przez UNO. . Obserwowane w ostatnich dziesięcioleciach cofanie się lodowców Antarktydy, chociaż bardzo dramatyczne, miało miejsce już w przeszłości. Zdaniem profesora Erica Steiga z University of Washington, zjawiska tego nie można jednoznacznie przypisać powodowanemu przez człowieka ociepleniu klimatu. Co więcej, uczeni stwierdzili, że do podobnego topnienia dochodziło też w latach 40. XX wieku i latach 30. XIX wieku. Jeśli cofnęlibyśmy się w czasie i przyjrzeli Antarktyce z lat 40. XX wieku i 30. XIX wieku stwierdzilibyśmy, że regionalny klimat przypomina ten dzisiejszy. Steig wraz z Qinghua Dingiem przebadali rdzenie lodowe i stwierdzili, że większość ocieplenia badanego obszaru Antarktyki, które miało miejsce w latach 90. ubiegłego wieku, było spowodowane wystąpieniem El Niño. Podczas El Niño pasaty słabną nad środkowym i zachodnim Pacyfikiem. Powoduje to zahamowanie upwellingu, czyli podnoszenia się chłodnych wód głębinowych we wschodniej części oceanu, a tym samym wzrost temperatury wód powierzchniowych oceanu i wilgotności powietrza w rejonie zachodniego wybrzeża Ameryki Południowej. Jednocześnie obniża się temperatura wody i wilgotność powietrza na zachodnim Pacyfiku. Obserwowane są intensywne, często katastrofalne opady w Andach, przy jednoczesnym zmniejszeniu opadów nad Azją południowo-wschodnią i północną Australią, co skutkuje suszami w tych rejonach. El Niño choć obserwowany głównie na Pacyfiku, ma prawdopodobnie wpływ na całą Ziemię, ponieważ masy ciepłej i zimnej wody krążą po całym wszechoceanie. Jeśli ich kierunek zmieni się w jednym miejscu, zmienia się on wszędzie. Na suchych wybrzeżach Ameryki Południowej występują ulewne deszcze. Z kolei w zwykle wilgotnych rejonach Azji południowo-wschodniej i Australii północnej występują susze. Niektóre hipotezy wiążą pojawianie się El Niño z chłodniejszymi, śnieżnymi zimami w USA, suchszymi, bardziej gorącymi latami we wschodniej części Ameryki Południowej a nawet Europie oraz suszami w Afryce. Trudno powiedzieć, kiedy dokładnie nastąpiła ta istotna zmiana na Ziemi, według danych satelitarnych z końca 2010 roku prąd zatokowy, słynny Golfsztrom przestał istnieć. Skutki dla klimatu mogą być katastrofalne, może nas czekać nowa epoka lodowcowa w Europie. Cały system oceanicznych pływów na Północnym Atlantyku jest kluczowy dla właściwego zarządzania ciepłem na naszej planecie. To dzięki prądowi zatokowemu Irlandia i Anglia nie są skute lodem a kraje skandynawskie nie są za zimne do zamieszkania. To ciepły prąd zatokowy jest kluczowym elementem utrzymującym temperaturowe status quo i chroniącym nas przez nową epoką lodowcową. Nie wierzę że ludzkość może mieć jakikolwiek wpływ na globalny klimat. Ludzka cywilizacja wykorzystuje tylko 0,16% całkowitej energii, jaka jest dostępna na Ziemi. Są natomiast dowody na wpływ aktywności słonecznej (która jest cykliczna), na temperaturę Ziemi. A przecież słońca ludzie nie nauczyli się jeszcze modyfikować. 
              Uzupełnienie.
Czy możemy obecnie udowodnić co wpływa na globalne zmiany klimatu na Ziemi? Są różne teorie niektóre wykluczające się lub uznane za błędne. Ale podobno prawdziwe jest twierdzenie: „ Kiedy naukowiec stwierdza, że ​​coś jest możliwe, jest on prawie na pewno blisko prawdy. Kiedy stwierdza, że ​​coś jest niemożliwe, prawdopodobnie popełnia błąd.” Obecnie chyba nie jesteśmy w stanie określić co jest możliwe a co nie. Wiemy że około 3,2 mln lat temu nasiliły się wahania klimatu – po fali zimna (glacjał) następowało ocieplenie (interglacjał). Strefy podbiegunowe przechodziły cykle zlodowacenia i topnienia, powtarzające się co 40–100 000 lat. (Zlodowacenia trwały od 100 do 300 000 lat, a interglacjały od 15 do 220 000 lat.). Ostatnie zlodowacenie zakończyło się 11700 lat temu. Od tego czasu Ziemia jest w okresie interglacjału, w epoce holocenu (dawniej aluwium). Są dowody na wpływ aktywności słonecznej (która jest cykliczna), na temperaturę Ziemi. Żadne jednak dostępne dane dotyczące temperatury powierzchni oceanów z okresu ostatnich pięciu milionów lat które uczeni przetestował na współczesnych modelach klimatycznych nie potrafi symulować zjawisk, jakie wówczas zachodziły. Pliocen jest bardzo interesujący z punktu widzenia współczesnej klimatologii. Miał on miejsce od 5 do 3 milionów lat temu i jest ostatnim okresem, w którym klimat był cieplejszy, a poziom dwutlenku węgla w atmosferze wyższy niż przed rewolucją przemysłową.
Teoria która starała wyjaśnić te cykle klimatyczne to Cykle Milankovicia” - periodyczne zmiany parametrów orbity ziemskiej, obejmujące ekscentryczność i nachylenie ekliptyki oraz precesję. Opisane przez serbskiego naukowca Milutina Milankovicia są uważane za dominujący mechanizm paleoklimatyczny, gdyż łączny wpływ trzech z nich może w niektórych punktach wpłynąć na zmniejszenie nasłonecznienia o 10% od wartości średniej. Ekscentryczność, nachylenie ekliptyki i precesja orbity Ziemi zmienia się i odpowiada prawdopodobnie za cykle epok lodowcowych z okresem 100 tys. w czwartorzędzie. Teoria Milankovicia zmian klimatu nie jest do końca zgodna z pomiarami.
Może wybuchy wulkanów maja jakiś wpływ na klimat Ziemi. Wybuch superwulkanu zdarza się na Ziemi średnio co 50–100 tysięcy lat. . Superwulkan w Parku Narodowym Yellowstone wybuchał ponad 2 mln lat temu, 1,3 mln lat temu oraz 640 tys. lat temu, dlatego też naukowcy wnioskują, że może on wybuchnąć w najbliższym czasie, tj. w ciągu najbliższych kilku tysięcy lat. Ekosystem zostanie unicestwiony praktycznie na całym, zamieszkałym obszarze Ameryki Północnej. Wobec nadchodzącej zagłady katastrofalna susza w Kalifornii, a nawet niewykluczony wybuch wszystkich reaktorów jądrowych na Ukrainie - okażą się niewinnymi epizodami. Pola Flegrejskie – kaldera superwulkanu o średnicy 13 kilometrów położona w okolicach Neapolu. Do ostatniego wielkiego wybuchu Campi Flegrei doszło około 40 tys. lat temu. W powietrze wyleciało wtedy ok. 300 km³ popiołów i kawałków skał, a ziemia została zalana 200 kilometrami sześciennymi magmy. Szacuje się, że po tym wybuchu Campi Flegrei globalna temperatura spadła o 1–2 °C. Czy taki globalny spadek temperatury może być początkiem epoki lodowcowej?
A może na zmiany klimatyczne Ziemi ma oddziaływanie kosmosu? Słońce leży w odległości około 25 tys. do 28 tys. lat świetlnych od centrum naszej Galaktyki Drogi Mlecznej a prędkość jego ruchu dookoła centrum Galaktyki to około 220 km/s. Pełny obrót, czyli rok galaktyczny trwa 225–250 milionów lat. Położenie Układu Słonecznego w Galaktyce jest prawdopodobnie jednym z czynników warunkujących ewolucję życia na Ziemi, a również może mieć wpływ na klimat i biosferę planety Ziemia.
Groźba zderzenia planetoidy z Ziemią. W głównym pasie planetoid Układu Słonecznego znajduje się od 1,1 do 1,9 milionów planetoid o rozmiarze przekraczającym kilometr. Orbity od 500 do 1000 z nich przecinają się z orbitą ziemską. Istnieje Skala Torino – 10-stopniowa skala, wg której NASA ocenia potencjalne zagrożenie katastrofą kosmiczną, jakie stwarzają rozmaite obiekty nadlatujące w kierunku Ziemi z kosmosu: Przy 10. stopniu siła eksplozji spowoduje globalne zniszczenia i doprowadzi do zmian klimatycznych. Stanowi zagrożenie dla istnienia cywilizacji. Średnia częstotliwość takich zderzeń wynosi raz na 100 000 lat lub rzadziej.
Może to wpływ Nemesis – hipotetyczna gwiazda towarzysząca Słońcu, której istnienie zasugerowano na podstawie regularności w występowaniu masowych wymierań w historii Ziemi. Gwiazda towarzysząca Słońcu mogłaby nie zostać dostrzeżona nawet na początku XXI wieku, jeżeli byłby to chłodny czerwony karzeł lub brązowy karzeł, krążący w odległości od 50 000 do 100 000 au od Słońca, poza granicami Obłoku Oorta.
Kwazary to niezwykle jasne centra galaktyk zasilane przez supermasywne czarne dziury. Wiele z nich emituje olbrzymie ilości materii do macierzystych galaktyk, co odgrywa kluczową rolę w ich ewolucji. Ilość energii emitowanej przez kwazar SDSS J1106+1939 jest co najmniej dwa biliony razy większa niż emisja ze Słońca. To około 100 razy więcej niż cała emisja Drogi Mlecznej - to gigantyczny wypływ.
A może racje ma Newman który w swoim artykule napisał, że wskazując na wzrost temperatur modele ONZ pokazują nieprawdę:
„Nikt nam tego nie mówi, ale przez niemalże dwie ostatnie dekady temperatura na Ziemi nie zmieniła się. A to oznacza, że 95% modeli klimatycznych, które łączyły globalne ocieplenie z emisją CO2 pochodzącego z działalności człowieka, jest błędna. Dlaczego zatem ONZ naciska świat, by ten wydawał miliardy dolarów rocznie na politykę związaną ze zmianą klimatu, której nie ma? Może Christiana Figueres zna odpowiedź?”
Według Newmana ONZ wykorzystuje globalne ocieplenie w celu wprowadzenia centralnej władzy politycznej: